Elizka z "Warsaw Shore" pokazała nowy, bardzo prywatny tatuaż. Posypał się hejt. Odpowiada

Eliza, którą znacie z "Warsaw Shore" podkreśliła swoją miłość do Trybsona i wytatuowała sobie jego imię. W komentarzach zawrzało.

Eliza i Trybson w maju zostali małżeństwem. Aby zaznaczyć miłość do ukochanego, uczestniczka "Warsaw Shore" wytatuowała sobie jego imię. 

Elizka pochwaliła się na Instagramie zdjęciem, na którym przedstawia najnowsze dzieło na swoim ciele. Wcześniej ozdobiła je imionami oraz datami urodzin swoich córek. Teraz do tego grona dołączył mąż.

Jest i Paweł pod serduszkiem. Zaobrączkowana, to tatuaż mogę zrobić - napisała przy zdjęciu.
 

Tatuaż Elizki nie spodobał się części jej obserwatorów.

Ja ogólnie nie przepadam za tatuowaniem dat narodzin dzieci, a już tym bardziej imienia swojego lubego. 
Ja mimo wszystko bym nie zrobiła. Nie wiesz, co będzie za parę lat
Po ślubie to można sobie wydziarać męża imię, bo co, że niby cię nie zostawi i nie będziesz musiała tatuażu usuwać?.

Sama zainteresowana postanowiła odpowiedzieć komentującym.

Nie rozumiem. Jak się kogoś kocha i chce się spędzić z kimś całe życie + to mój mąż i ojciec moich dzieci . Mam tatuaż całej MOJEJ rodziny, do której należy Paweł, Victoria i Kornelia, więc totalnie nie rozumiem, dlaczego miałabym nie wytatuować również Pawła? A usunięcie? W tych czasach taki tatuaż usuwa się w chwilę! - skomentowała.

Najwyraźniej Eliza nie widzi żadnego problemu. Zgadzacie się z komentującymi?

MT