Chciała, to teraz ma. Martyna Wojciechowska zapragnęła spędzić ostatnie święta w trochę inny niż tradycyjny sposób. Dziennikarka wybrała się na Antarktydę, by zdobyć szczyt Vinsona. W 40-stopniowym mrozie nie jest to łatwe, ale Martynie w końcu się udało. Problem w tym, że nie bardzo może zejść. Ekipa utknęła na wysokości 4000 metrów.
Ostatnim znakiem od Wojciechowskiej był SMS do menadżerki.
Wysłała mi SMS-a, że już zeszła do bazy pod masywem Vinsona. Jednak ze względu na pogodę nie może wrócić do bazy głównej Patriot Hills - powiedziała kobieta "Super Expressowi".
Kilka dni temu z Wojciechowską połączyła się na antenie załoga "Dzień Dobry TVN". Bardzo słabo było ją słychać, ale powiedziała, że chciałaby już wrócić do domu.