Diddy przebywa w areszcie od 16 września. Jest podejrzewany m.in. o handel ludźmi i stworzenie "przedsiębiorstwa przestępczego". Raper oczekuje na proces w Metropolitan Detention Center na nowojorskim Brooklynie - jego prawnicy kilkukrotnie bezskutecznie ubiegali o zwolnienie go za kaucją. 10 października Diddy stawił się na pierwszym przesłuchaniu. W sądzie pojawiła się także jego matka oraz dzieci.
Jak podaje "Daily Mail", przed budynkiem sądu stawił się tłum ludzi, którzy krzyczeli w stronę członków rodziny Diddy'ego. "Janice, twój syn jest bandytą i zasługuje, żeby go zamknąć" - krzyczał jeden z mężczyzn. Raper wszedł z kolei do budynku sądu bocznymi drzwiami. Po wejściu objął swoich obrońców. Jak dowiedział się serwis eonline.com, prowadzący sprawę sędzia Arun Subramanian przekazał, że proces Diddy'ego rozpocznie się 5 maja. Kolejne spotkanie ma odbyć się w grudniu, a obydwie strony mają czas do lutego, aby wnieść ewentualne wnioski.
Zaledwie dzień wcześniej prawnicy Diddy'ego ponownie wnioskowali do sądu o zwolnienie ich klienta za kaucją. Argumentowali, że obawy, iż raper będzie próbował zastraszać świadków, są bezpodstawne. Sędzia odrzucił jednak ich wniosek, utrzymując areszt dla Diddy'ego.
Przypomnijmy, że zgodnie z aktami sprawy Diddy jest oskarżany o "stworzenie przedsiębiorstwa przestępczego, którego członkowie i wspólnicy zajmowali się handlem ludźmi w celach seksualnych, pracą przymusową, porwaniami, podpaleniami, przekupstwem i utrudnianiem wymiaru sprawiedliwości". Śledczy utrzymują, że są w posiadaniu obciążających go dowodów, jednak raper nie przyznaje się do winy. Po stronie Diddy'ego stoi także jego rodzina, w tym matka Janice Combs, która za pośrednictwem adwokatki wystosowała w sprawie oświadczenie. - Bycie świadkiem czegoś, co wydaje się publicznym linczem na mojego syna, zanim miał okazję udowodnić swoją niewinność, jest bólem zbyt trudnym do opisania słowami. Jak każdy człowiek, mój syn zasługuje na swój dzień w sądzie, aby w końcu udowodnić swoją niewinność - przekazała Local 10 News.