Kaczmarek oddał złoty medal szczególnej osobie. Nie bliskim. Można go znaleźć w bazylice

Siatkarz reprezentacji Polski Łukasz Kaczmarek postanowił, że nie zatrzyma złotego medalu z mistrzostw Europy. Obdarował nim pewnego księdza. Dlaczego to zrobił?

Ostatnie tygodnie były dla polskich siatkarzy wyjątkowo emocjonujące. Nasza reprezentacja po raz drugi w historii wygrała mistrzostwa Europy, zdobywając trofeum i złote medale. Nie wszyscy członkowie drużyny zostawili je dla siebie. Okazało się, że jeden z atakujących na boisku - Łukasz Kaczmarek - podjął decyzję, by złotem podzielić się z kimś innym. Dlaczego pozbył się tak ważnej pamiątki i symbolu triumfu? Wyjaśnił, że ten gest jest dla niego szczególnie ważny.

Zobacz wideo Siatkarze gościli u Morawieckiego. Premier też dostał medal?

Łukasz Kaczmarek pozbył się złotego medalu z mistrzostw. Dał go księdzu

Po legendarnej wygranej 16 września polscy siatkarze dostali w Polsce kilka dni wolnego, zanim zaczną przygotowywać się do najbliższych igrzysk olimpijskich. Łukasz Kaczmarek, który został okrzyknięty jednym z najlepszych polskich atakujących, wykorzystał ten czas na wyjazd do rodzinnego miasta, Krotoszyna. Oprócz odwiedzin u rodziny spotkał się z ważną dla niego osobą. Okazuje się, że jeden z księży w miejscowości jest dla niego tak ważny, że postanowił oddać mu swój wywalczony na mistrzostwach Europy złoty medal. W mediach społecznościowych wyjaśnił swój gest.

Dziś na spotkaniu w moim rodzinnym mieście podarowałem złoty medal Mistrzostw Europy wielkiemu przyjacielowi mojej rodziny - księdzu Aleksandrowi Genderze. Jednak nie jest to z mojej strony gest skierowany jedynie do naszej rodzinnej parafii, ale dla wszystkich mieszkańców Krotoszyna, których nieustanne wsparcie odczuwam na każdym turnieju. Bazylika pod wezwaniem świętego Jana Chrzciciela w Krotoszynie jest dla mnie szczególnym miejscem - napisał siatkarz na Facebooku.

Łukasz Kaczmarek oddał złoty medal. Tak bawił się po zakończeniu mistrzostw

A jak siatkarze świętowali spektakularny sukces? Po ciężkim wysiłku na boisku jeszcze we Włoszech spotkali się w pełnym składzie, w towarzystwie żon i partnerek. "Ceremonia trwała długo, więc my do hotelu wróciliśmy przed godz. 2.00. Usiedliśmy w swoim gronie, z rodzinami, kulturalnie napiliśmy się piwka i włoskiego aperolka, bo uważam, że zasłużyliśmy" - skomentował Łukasz Kaczmarek w rozmowie z "Super Expressem". ZOBACZ TEŻ: To on poprowadził Polaków do złota w Lidze Narodów. W młodości spał z piłkami. Kim jest Łukasz Kaczmarek?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.