Stanowski wydał oświadczenie po filmie Stonogi. "Taka łajza się znalazła"

Krzysztof Stanowski zabrał głos w sprawie kontrowersyjnego nagrania, które opublikował na jego temat Zbigniew Stonoga.

Krzysztof Stanowski jest znany z wielu kontrowersji. Dziennikarzowi zarzucano szowinistyczne zachowania. Delikatnie mówiąc, nie przepadają za nim m.in. Małgorzata Rozenek i Kinga Rusin. Z byłą prezenterką "Dzień dobry TVN" Stanowski wdał się nawet w słowne przepychanki po tym, jak prezenterka publicznie punktowała kolejne wywiady z Kanału Zero. Stanowski, zapominając, czym jest kultura osobista, nazwał ją "rozhisteryzowaną babą", która "dostała p*******a" na jego punkcie, a później wypominał jej wiek. Dziennikarz jest także na czarnej liście Zbigniewa Stonogi.

Zobacz wideo Orędzie Stanowskiego: Kobieto, spytaj się, co ty możesz zrobić dla siebie?

Zbigniew Stonoga kontra Krzysztof Stanowski

Kontrowersyjny biznesmen Zbigniew Stonoga 5 sierpnia opublikował w mediach społecznościowych nagranie, które miało skompromitować Krzysztofa Stanowskiego. "Udostępniajmy prawdę. Mówiłem, a znowu nikt mi nie wierzył, bo oni to wszystko mi zrobili, bym już nigdy im nie zagroził. Tymczasem... to koniec Kanału Zero" - napisał pod nagraniem, które miało rzekomo ukazywać kolegium Kanału Zero, podczas którego poruszono temat Zbigniewa Ziobry.

Krzysztof Stanowski zabrał głos

Wiarygodność nagrania budziła jednak wątpliwości. Dzień później głos w sprawie zabrał Krzysztof Stanowski, który opublikował na X nagranie, w którym twierdzi, że Stonoga miał rzekomo obiecywać za haki na niego nagrodę w postaci luksusowego auta.  

Wczoraj ukazało się pewne nagranie. Widziałem wcześniej, że Zbigniew Stonoga obiecał niebieskie lamborghini komuś, kto doniesie na mnie i znajdzie na mnie haki. No i taka łajza się znalazła po prostu. Bardzo mi z tego powodu przykro i wiem, że liczycie na moje wyjaśnienia, ale o i taka łajza się znalazła po prostu

- powiedział, wsiadając do...niebieskiego auta marki Lamborghini.

Na tym jednak nie koniec. Stanowski zgodnie z zapowiedziami opublikował drugą część swojego oświadczenia (zapewniał, że to opublikuje około godziny 10.00, ale ostatecznie pojawiło się na YouTube dopiero po godz. 13.00). Tym razem jest to niemal półgodzinny materiał, w którym już na samym początku dziennikarz wrócił się do Stonogi. - Miał pan wczoraj fantastyczny wieczór, ale kto wie, może los uśmiechnie się dzisiaj do mnie - śmiał się, popijając z kieliszka płyn z bąbelkami. A później wyjaśniał, że jego materiał był pułapkąStanowski przyznał, że podstępnie podesłał film Stonodze i jest to inscenizacja. W materiale pokazano, jak przygotowywano się do nagrania filmu, który później otrzymał biznesmen. Widać, że wszyscy, którzy wzięli w nim udział, mieli określone role. W dalszej części materiału widać, jak jeden z pracowników Kanału Zero pod dyktando Stanowskiego wysyłał wiadomości do Stonogi. Podstawiony pracownik poprosił go o pełną dyskrecję, "bo Stanowski to mściwy c***j". Odbywało się to w obecności innych pracowników, którzy wybuchali śmiechem. Sam Stanowski kpił z biznesmena, który nabrał się na jego "żart". - Patrzyłem, jak się pali i się śmiałem. Później się do niego zwrócił. - Ty się nie wypłacisz tymi samochodami. Pisz do nas - powiedział.

Więcej o: