Agnieszka Włodarczyk wyjechała z kraju, gdy dowiedziała się o ciąży. "Tam miałam wybór"

Agnieszka Włodarczyk krótko po tym, jak dowiedziała się o ciąży, wyjechała z kraju. Teraz tłumaczy, dlaczego i zwraca uwagę na to, że gdyby została, byłaby pozbawiona wyboru.

Więcej na temat protestu kobiet w sprawie przepisów antyaborcyjnych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Agnieszka Włodarczyk zabrała głos w sprawie marszu Polek i Polaków protestujących przeciwko przepisom antyaborcyjnym. Aktorka pierwsze miesiące ciąży spędziła z ukochanym w Indonezji, gdzie odpoczywała i beztrosko korzystała z pięknej pogody. W kontekście ostatnich wydarzeń wyjaśniła, dlaczego podjęła taką decyzję. Nie chciała zostać w Polsce.

Zobacz wideo Agnieszka Włodarczyk urządza mieszkanie

Agnieszka Włodarczyk wspomina ciążę. Pierwsze miesiące spędziła za granicą. "Miałam tu zostać i się bać?"

W sobotę w całej Polsce odbyły się manifestacje, w których wzięli udział protestujący po niedawnej śmierci ciężarnej 30-letniej Izabeli z Pszczyny, która stała się zapalnikiem do sprzeciwu kobiet pod hasłem "Ani jednej więcej". Do inicjatywy przyłączyło się wiele gwiazd. Głos w sprawie ciąży i aborcji zabrała także Agnieszka Włodarczyk. W lipcu została mamą Milana, lecz zanim do tego doszło, większość spośród dziewięciu miesięcy spędziła za granicą. Wyjechała z kraju po tym, gdy dowiedziała się, że jest w ciąży.

Ciąża to stan błogostanu, to szczęście i radość. Nie dajmy sobie tego odebrać! Nie dajmy sobie odebrać poczucia bezpieczeństwa, godności, wyboru i życia! To, co spotkało Izę, mogło spotkać każdą z nas. Dlaczego zdecydowałam się na wyjazd z kraju po tym, jak dowiedziałam się, że jestem w ciąży? Bo tam mogłam decydować o sobie. Tam zrobiłam wszystkie niezbędne badania prenatalne. Tam miałam wybór, jeśli byłoby coś nie tak. Bo to moje życie i nikt za mnie decydował nie będzie - napisała na Instagramie.

Opowiedziała także o swoich doświadczeniach z rodzimą ochroną zdrowia. Wyjaśniła, że od początku poczuła, że lekarze sieją strach wśród swoich pacjentek.

Od początku w Polsce słyszałam "Hmm, pani pesel wskazuje na to, że jest to ciąża podwyższonego ryzyka". I co ja miałam zrobić z tą informacją? Miałam tu zostać i się bać? Po powrocie starałam się nie czytać negatywnych wiadomości, żyłam w bańce mydlanej, jakby świat za oknem nie istniał. Czułam, że tak przetrwam. Nam się udało, mamy piękne zdrowe dziecko. Czy teraz zdecydowałabym się po raz drugi "ryzykować" ciążę w naszym kraju? Nie wiem, czy wystarczyłoby mi odwagi - wyznała aktorka.

Na koniec bardzo krytycznie odniosła się do przepisów antyaborcyjnych i sprzeciwiła się okrucieństwu wobec kobiet.

 
Żyjemy w okrutnym, pozbawionym empatii i serca systemie, w którym to jacyś obcy panowie decydują za ciebie i twoich bliskich. Bawią się w pana boga, po czym wracają do domu, mając w d*pie twoje życie. Nie zgadzam się na to! - dodała Agnieszka Włodarczyk.

Protesty odbyły i odbędą się w dniach 6-7 listopada w wielu miastach w Polsce. Listę manifestacji, adresy i godziny znajdziesz TUTAJ.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.