Chirurg, który ratował umierającą księżną Dianę, pierwszy raz opowiedział o walce o jej życie. "Mocno się to na nas odbiło"

Tragiczna śmierć księżnej Diany do tej pory budzi wiele kontrowersji. Zwolennicy teorii spiskowych są zdania, że była żona księcia Karola zmarła wskutek zamachu. Chirurg, który walczył o jej życie po wypadku samochodym, po raz pierwszy od lat zabrał głos i wyznał, jak wyglądało jej ratowanie.

Księżna Diana nazywała była "królową ludzkich serc". Każde z jej wystąpień publicznych budziło sporo emocji, a fotoreporterzy śledzili ją na każdym kroku. Chirurg, który odgrywał główną rolę w desperackiej walce o uratowanie życia księżnej Walii, wrócił pamięcią do tragicznych wydarzeń. Zabrał głos, by przeciwstawić się teoriom spiskowym. 

Zobacz wideo BBC nagle wstrzymało reportaż ws. szokującego wywiadu księżnej Diany. Książę William komentuje

Doda, Małgorzata RozenekMałgorzata Rozenek w komplecie w paski. Taki sam miała Doda, ale go sprzedała

Chirurg ratujący księżną Dianę po wypadku zabrał głos

Księżna Diana zmarła 31 sierpnia 1997 roku, w wieku zaledwie 36 lat. Straciła życie w wypadku samochodowym, do którego doszło, gdy uciekała w Paryżu przed fotoreporterami. Mimo że po wypadku była przytomna i nie wyglądało, by miała poważne obrażenia - w szpitalu okazało się, że jej sytuacja jest dramatyczna. MonSef Dahman - chirurg, który walczył o jej życie udzielił, wywiadu dla "Daily Mail". Wyznał, że zrobił co mógł, aby ją uratować. Na rozmowę zgodził się, by przerwać krążące teorie, jakoby w jej śmierci palce maczała rodzina królewska, która chciała ją uciszyć i opłaciła francuskich lekarzy. 

Jednym z powodów, dla których zabieram głos, jest przeciwstawienie się teoriom spiskowym, według których francuscy lekarze mieli być częścią planu morderstwa Diany. Takie sugestie, wysuwane przez lata, wprawiają w zakłopotanie i bolą ich do dziś - powiedział. 

Przyznał, że dostał zgłoszenie w środku nocy i poproszono go o stawienie się do szpitala, by pomóc w walce o życie młodej kobiety - która uczestniczyła w wypadku samochodowym. Na miejscu okazało się, że będzie ratował życie księżnej. Dodał, że walka trwała bardzo długo, jednak nic nie dało się zrobić. Obrażenia wewnętrze były za duże. 

Walczyliśmy z całych sił, mieliśmy wiele podejść, naprawdę. Kiedy pracuje się pod tak wielką presją, czas płynie nieubłaganie. Jedyne, co się liczy, to fakt, że zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby ją ocalić. Miewaliśmy jeszcze tragiczniejsze przypadki w Pitié-Salpêtrière, to najlepsze centrum medyczne we Francji. Udało nam się ocalić część z nich, ale jednak stało się tak, a nie inaczej. Nie mogliśmy jej uratować. Mocno się to na nas odbiło. Energia, którą włożyliśmy w walkę o jej życie, przyniosła nam ból niemal fizyczny. Byliśmy rozbici, zmęczeni i załamani - mówił. 

W czasie, gdy księżna Diana przestała być żoną księcia Karola, media nie dawały jej spokoju i bacznie śledziły każdy jej ruch. To doprowadziło do ogromnej tragedii, która wstrząsnęła światem. Pół godziny po północy samochód wiozący księżną zderzył się z filarem w paryskim tunelu. Dwójka kierowców zginęła na miejscu. Księżna Diana i jej ochroniarz byli przytomni, ale zostali ranni. Śledzący ją fotoreporterzy nawet w tym czasie nie przestali robić zdjęć. Pierwszej pomocy udzielił jej lekarz, który po wypadku przejeżdżał przez tunel. Po czasie wyznał, że spotkał kobietę, która wyglądała na osłabioną, jednak była przytomna i oddychała samodzielnie. Ocenił, że obrażenia nie stanowiły zagrożenia dla jej życia. Nie miał pojęcia kim jest, wezwał pomoc i odjechał z miejsca wypadku. 

Więcej o: