Ekipa "Pytania na śniadanie" nie rozumie wyboru Katarzyny Cichopek na prowadzącą. "Położyła chyba każdy możliwy program" [PLOTEK EXCLUSIVE]

Okazuje się, że ekipa odpowiedzialna za realizację programu "Pytanie na śniadanie" nie rozumie wyboru nowej prowadzącej. Udało nam się porozmawiać o tej sytuacji z osobą z produkcji.

Niespodziewany angaż Kasi Cichopek do roli prowadzącej "Pytanie na śniadanie" wzbudził wśród widzów i internautów sporo wątpliwości. Jak udało się ustalić Plotkowi, atmosfera wokół zatrudnienia aktorki wśród ekipy programu również nie jest najlepsza.

Kasia Cichopek nową prowadzącą "Pytanie na śniadanie"

Przypomnijmy - gwiazda "M jak miłość" zastąpiła w popularnej śniadaniówce Macademian Girl, którą zwolniono za to, że nie chciała podpisać umowy z impresariatem TVP i dzielić się z telewizją swoimi przychodami np. z Instagrama. Do duetu z Cichopek oddelegowano doświadczonego Macieja Kurzajewskiego. Kandydatura aktorki wywołała zdziwienie nie tylko w sieci, ale i w szeregach "PnŚ".

Cała ekipa była bardzo zaskoczona tym wyborem i, mówiąc delikatnie, nie było to pozytywne zdziwienie. Program przechodzi teraz przez trudny okres. Wszyscy liczyli, że zespół zasili ktoś doświadczony i z dziennikarską renomą, a nie aktorka, która w swojej telewizyjnej karierze położyła chyba każdy możliwy program, jaki dostała do prowadzenia. To nic personalnego, historia pokazała po prostu, że takie eksperymenty nigdy nie kończą się dobrze. Niektórzy żartują, że co by się nie działo, Kasia i tak będzie się uśmiechać - zdradza w rozmowie z Plotkiem osoba z produkcji.

Obawy zespołu potwierdziły się niejako podczas debiutu Cichopek w "PnŚ", który wzbudził wśród widzów skrajne emocje. Co ciekawe, plotki o rzekomo gwiazdorskiej pensji aktorki mówiące o pięciu tysiącach złotych za odcinek również okazały się mocno na wyrost.

Nikt w "Pytaniu na śniadanie" nie zarabia takich pieniędzy, nawet Tomasz Kammel i Marzena Rogalska, którzy mogą pochwalić się najwyższą stawką w programie. Warunki umowy Kasi są standardowe tj. będzie otrzymywać około 2000 złotych za dyżur. Oczywiście, jeśli tych dyżurów w miesiącu będzie sporo, i tak uzbiera się z tego pokaźna suma - dodaje nasz informator.

I wszystko wygląda na to, że mimo niższej niż spekulowano stawki, Cichopek i tak nie będzie mogła narzekać na swoje zarobki. Z naszych informacji wynika, że pomimo nieprzychylnych opinii po jej debiucie i nie najlepszej atmosfery za kulisami, kierownictwo "PnŚ" zamierza na nią w najbliższym czasie mocno stawiać.

Będziecie śledzić poczynania Kasi Cichopek w "Pytaniu na śniadanie"?

Zobacz wideo Debiut Cichopek w "PnŚ"