Lewandowska pozuje po nieprzespanej nocy. Bez makijażu. Internauci: Wyglądasz jak człowiek, a nie android

Anna Lewandowska opublikowała zdjęcie, na którym widać, że ma podkrążone oczy, a na jej twarzy śladu make-upu. Trenerka opowiedziała też o trudnych momentach związanych z byciem mamą.

Anna Lewandowska nie często pokazuje się bez makijażu. Tym razem trenerka zrobiła wyjątek i zaprezentowała się nie tylko bez make-upu, ale też po nieprzespanej nocy. 

Anna Lewandowska o trudach macierzyństwa

Anna Lewandowska już dawno podkreślała, że nie chce, by jej córką opiekowały się tabuny opiekunek. Sportsmenka łączy więc obowiązki zawodowe z byciem mamą na pełen etat. To niełatwe zajęcie, a Lewandowska tego nie ukrywa. 

Żona piłkarza postanowiła podzielić się swoimi przemyśleniami na temat trudnej roli mamy na swoim Instagramie. Trenerka pokazała więc zdjęcie, na którym wygląda na zmęczoną, a dodatkowo jest bez makijażu i ma podkrążone oczy. 

Czy wyglądam na zmęczona? Być może. Czy wyglądam na niewyspaną?  Jak każdy rodzic mam do tego prawo. Dzisiaj walczyłam ze swoimi słabościami! Udało się! Choć zdarzają się słabsze dni to nie poddaje się. Taka już moja przekorna natura - czytamy w opisie pod fotografią. 

Na tym jednak trenerka nie poprzestała i aby zsolidaryzować się z innymi mamami, dodała

Pozdrawiam mamuśki, które również mają nieprzespane nocki... jedno jest pewne! Jesteśmy niezłe FIGHTERKI.
 

Fani komentują wpis Lewandowskiej 

Pod zdjęciem nieumalowanej Anny Lewandowskiej pojawiło się wiele komentarzy internautów. Niektórzy zauważyli, że problem nieprzespanych nocy to nie tylko domena mam:

Pani Aniu, co tatusiami, którzy mają nieprzespane nocki? - czytamy w komentarzach. 

Inne panie doskonale rozumiały trenerkę: 

Jaka piękna. Uwielbiam i łączę się z Tobą w niewyspaniu. 
Pocieszające, że nie tylko ja walczę z nockami i podkrążonymi oczami. 
Wyglądasz jak człowiek, a nie jak wykreowany android. Mnie się podoba! Taka dziewczyna z sąsiedztwa. 

A wam jak podoba się Anna Lewandowska w takiej odsłonie?

AG 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.