Dodzie postawiono zarzuty. Ale takiego efektu zapewne NIKT się nie spodziewał. "Tak to wygląda w show-biznesie"

Afera medialna związana z doprowadzeniem Dody do prokuratury przyniosła zaskakujący efekt.

W środę Doda usłyszała zarzuty w sprawie rzekomego zastraszania jej byłego narzeczonego, Emila Haidara. Jednak po wyjściu z prokuratury była uśmiechnięta i zrelaksowana, a wieczór spędziła w przyjemnej atmosferze w restauracji, co udokumentowała zdjęciem na Facebooku.

Zapytaliśmy jej menedżera, Rafała Bogacza, czy piosenkarka martwi się, że wyrok sądu mógłby być niepomyślny.

Dlaczego coś ma się źle potoczyć? Wierzymy w polskie sądy. Jesteśmy patriotami i wierzymy, że polskie sądy wydają dobre wyroki i w tej sytuacji wydadzą również dobry, sprawiedliwy wyrok - odparł.

Przyznał jednak, że zamieszanie medialne wokół jej kłopotów sądowych przyniosło nieoczekiwany, pozytywny skutek.

W związku z całym tym zamieszaniem nie robię nic innego jak tylko odbieram telefony, również koncertowe, bo tak to nakręciło koniunkturę, że kalendarz koncertowy mam prawie już pełny. Właśnie wysyłam 5 umów koncertowych. I tak dużo się dzieje, a to, co się wydarzyło wczoraj jeszcze skumulowało zainteresowanie Dodą i jej koncertami. Tak to wygląda w show-biznesie...

Poza tym, że Dodzie przybyło zleceń, niewiele zmieniło się w jej życiu. Otrzymała co prawda zakaz opuszczania kraju, ale menedżer informuje, że akurat nie ma zaplanowanych żadnych zagranicznych koncertów i zajmuje się swoimi normalnymi obowiązkami.

Dorota miło spędziła wczoraj wieczór na kolacji. Nie chciałem jej przeszkadzać, bo była bardzo głodna, a dzisiaj ma już aktywności zawodowe w związku z "Pitbullem", więc nie miałem ani ochoty, ani możliwości jej przeszkadzać. Jutro gramy koncert, więc się spotkamy i będziemy mogli porozmawiać - powiedział.

JZ