Doda w "Newsweeku": Mnie już nie trzeba większego rozgłosu

"Doda skazana za Biblię" - brzmi tytuł wywiadu z Dorotą Rabczewską w najnowszym ''Newsweeku''. Tygodnik pochylił się nad artystką, a dokładnie nad jej sytuacją prawną. Wokalistka została ukarana grzywną w wysokości 5 tysięcy złotych. Wszystko za określenie autorów Biblii "naprutych winem i palących jakieś zioła" . Teraz piszą i mówią o niej wszystkie polskie media. Wzmianki o naszej celebrytce można także znaleźć w The Guardian czy w The Washington Post.
Doda Doda Newsweek

Doda w Newsweeku

Przypomnijmy wypowiedź Dody dla dziennik.pl, która wywołała całe zamieszanie:

Jeżeli chodzi o Biblię, to są tam super, zajebiste przykazania, jakieś historie, które budują w dzieciach system wartości, chęć bycia dobrym człowiekiem, natomiast ciężko mi wierzyć w coś, co nie ma przełożenia na rzeczywistość, bo gdzie w tej Biblii są dinozaury? Jest siedem dni stworzenia świata i nie ma dinozaurów. To mi się kłóci. (...) Wierzę w to, co nam przyniosła matka Ziemia i co odkryto podczas wykopalisk. Są na to dowody i ciężko wierzyć w coś, co spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła...

Iwona Aleksandrowska: Przepraszam, o kim mówisz?

D: O tych wszystkich gościach, którzy spisali te wszystkie niesamowite historie.

Artystka tłumaczyła, że napruty oznacza dla niej "pozytywnie nastawiony" i chodziło jej o "mszalne wino". Sąd jednak nie dał wiary tym wyjaśnieniom.

5 tys. zł. to połowa kwoty, której żądał prokurator. Doda nie pojawiła się na sali sądowej, a jej adwokat zapowiada odwołanie się od wyroku. O kontrowersyjnej sprawie artystka-skandalistka wyczerpująco opowiedziała w najnowszym "Newsweeku". Wybraliśmy dla was najważniejsze i najciekawsze fragmenty wywiadu.

Doda Doda Kapif

Doda o wyroku

Wyrok jest nieprawomocny. I będę się odwoływać, walczyć o to, żeby nikt nie musiał płacić za to, co myślimy. Stać mnie na prawdę i wydaje mi się, że w kontekście procesu z zeszłego tygodnia, to zdanie nabiera nowego znaczenia. Chciałbym, żeby każdy w tym kraju bez względu na zasób portfela mógł mówić to, co myśli - mówi Doda w ''Newsweeku''

26.08.2011 LODZ , DODA DOROTA RABCZEWSKA PODCZAS KONCERTU W PASAZU HANDLOWYM PORT  LODZ PRZY ULICY PABIANICKIEJ .  FOT. TOMASZ STANCZAK / AGENCJA GAZETA

Doda Doda Kapif

To była dla rozgłosu?

Mnie już nie trzeba większego rozgłosu, bo to tak, jakby chcieć bardziej rozpromować coca-colę. Nie sądzę, że jakiś decydent ze światowej wytwórni płytowej przeczyta newsa o procesie, zadzwoni do mnie i powie: ''Zróbmy płytę, bo tak jak ty jestem niewierzący''. Albo zaproponuje, żebyśmy zagrali jakiś satanistyczny secik. Mam tylko nadzieję, że zmieni się coś w polskich sądach. - mówi Doda w ''Newsweeku''
Doda Doda Kapif

Doda chce wyjechać? Dlaczego?

Jestem w Polsce marką i kiedy wyjadę, to i tak będę przyjeżdżać na trasy koncertowe. Wszystkie, 98 nagród, jakie dostałam przez lata kariery, są tak naprawdę od moich niesamowitych fanów, o których nigdy nie zapomnę. Tak zwane środowisko, polski show-biznes, żadnej nagrody nigdy mi nie dał. Poza tym Doda to są ciuchy, biżuteria, sklepy internetowe. To machina, dzięki której utrzymywanych jest około stu rodzin moich współpracowników i jestem za nich odpowiedzialna. - mówi Doda w ''Newsweeku''

Doda

Doda Doda Kapif

Dlaczego jest skandalistką?

Kocham to robić. Jestem ekshibicjonistką i jakbym mogła, tobym nago pląsała po ulicach non stop. Naprawdę nie mogę się doczekać, kiedy się pokażę publicznie naga albo prawie naga i zobaczę te zawstydzone lub zbulwersowane twarze. Lubię dostarczać fanom spore spektrum wrażeń. Widziała pani zdjęcia, jak pojawiłam się z gołym tyłkiem na imprezie, na środku ulicy Mokotowskiej? Podobno 6900 komentarzy. To więcej niż po śmierci Michaela Jacksona. A jaki tyłek! Jak z wosku! Idealny! - mówi Doda w ''Newsweeku''

 

 dorota doda rabczewska

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.