Anna Powierza zabrała głos w sprawie protestów osób LGBT. "Uprzywilejowani biali hetero ludzie muszą czuć się lepsi od innych"

Aktorka przyznała, że na protest odbywający się na placu Defilad zabrała córkę i starała się wytłumaczyć jej, o co i dlaczego w ogóle ludzie muszą walczyć o swoje prawa.

Popularna aktywistka LGBT została ostatnio aresztowana na dwa miesiące za zniszczenie furgonetki fundacji "Pro-prawo do życia", która podjechała pod skłot, gdzie mają miejsca zebrania aktywistów działających na rzecz równości dla mniejszości seksualnych. Zarówno zatrzymanie Margot, jak i aresztowania protestujących w centrum Warszawy, a także nieadekwatne do sytuacji reakcje polityków, wywołały lawinę reakcji - w tym kolejne protesty.

Anna Powierza protestowała z osobami LGBT na placu Defilad

W niedzielę 9 sierpnia na placu Defilad odbył się kolejny protest osób LGBT. Jak się okazuje, przed pałacem kultury osoby nieheteronormatywne wspierała aktorka TVP, Anna Powierza, która dodatkowo na to wydarzenie zabrała swoją córkę.

Dzień później swoje przemyślenia Powierza opisała na Instagramie. W obszernym wpisie odniosła się między innymi do aresztowania Margot:

Mam szczęście, że jestem pochodzącą z Europy białą kobietą hetero, na dodatek z dużego miasta. (...) Dzięki temu, jeśli popełniłabym wykroczenie, pewnie dostałabym pouczenie albo co najwyżej mandat - zaczyna wpis.
Zobacz wideo Annę Powierzę dopadł efekt jo-jo. "Najpierw beza, potem dieta"

Powierza podkreśla, że dzięki tym przywilejom, może bezkarnie okazywać czułość swoim bliskim i nawet stereotypy działają na jej korzyść:

Mogę całować się z chłopakiem na środku ulicy i w najgorszym razie, sarknie na to pod nosem jakaś stara dewota. Nikomu nawet przez myśl nie przemknie, że gwałcę dzieci, za to wszyscy są przekonani, że jestem matką roku - czytamy.

Aktorka odniosła się również do prób wypowiedzenia tak zwanej konwencji stambulskiej:

Nikt mnie nie wywiezie z mieszkania Bóg wie dokąd bez słowa wyjaśnienia. Nikt mnie nie rzuci na ziemię i nie podepcze... No, chyba że mój mąż (Ten samiec alfa, biały hetero, wiadomo, ale on przecież ma do tego oparte na tradycji prawo).

Anna Powierza opisała również, jak wytłumaczyła córce, po co tyle osób zebrało się pod Pałacem Kultury:

Wzięłam za rękę moją uprzywilejowaną córkę i poszłyśmy na plac Defilad. Tam wytłumaczyłam jej, po co przyszło tyle ludzi i dlaczego protestują. Po prostu z jakiegoś powodu uprzywilejowani przeważnie biali i w większości hetero ludzie muszą czuć się lepsi od innych. Kiedy nie mają pomysłu, jak to zrobić, dręczą innych na rozmaite sposoby. Nie umiałam Helenie wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje, ale wyjaśniłam, że dzieje się od zarania dziejów. Dręczyliśmy ludzi o innym kolorze skóry, o innym wyznaniu, upośledzonych, biednych, innej narodowości. Każdy pretekst jest dobry. Teraz akurat dowartościować nas mają dzieciaki LGBT+. Jakby i bez tego nie mieli wystarczająco dużo problemów! - Mamo, ale ja tak nie chcę! - sprzeciwiła się moja córka - relacjonuje.

Na koniec wpisu Powierza udzieliła wsparcia i wyraziła solidarność z osobami LGBT.