Spider-Manowi broda rosła od wiosny. Efekt po tylu miesiącach przechodzi najśmielsze oczekiwania. Drwaloseksualny?

Od jakiegoś czasu paparazzi wyjątkowo chętnie czyhają na Andrew Garfielda. A wszystko za sprawą jego coraz bardziej imponującej brody.

Czy to kolejny drwaloseksualny, czy może nowa odsłona Ekskluzywnego Menela? Nic z tych rzeczy. Tak zmienił się aktor, który zasłynął z roli tytułowej w filmie "Niesamowity Spider-Man". Kiedy Andrew Garfield ostatniego dnia grudnia spacerował po West Village, w oczy rzucał się przede wszystkim jego ogromny zarost.

<< EFEKT PRZECHODZI NAJŚMIELSZE OCZEKIWANIA >>

Aktor zdaje sobie sprawę z tego, że jego nowy image wzbudza zainteresowanie. Chłopak Emmy Stone przyznał, że zapuścił brodę do roli. Wypowiadał się o niej dosyć zagadkowo:

Nigdy nie myślałem, że będę w stanie to zrobić. I mi się podoba. Tak, robię to do roli, ale używam tego jako wymówki, tylko dlatego, że mi się podoba - mówił w News.instyle.com.

Według portalu prawdopodobnie wcieli się w rolę jezuity z XVII wieku w filmie Martina Scorsese "Silence". Zdradził także, że dba o brodę i używa do niej specjalnego balsamu, "który łagodzi i czyni ją gładką". Garfield zapuszczał brodę już od wiosny. Wobec efektu, jaki teraz uzyskał, faktycznie trudno przejść obojętnie. Jak Wam się podoba?

Vic

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.