Radosław Majdan o przebiegu choroby. "Koronawirus zaatakował naprawdę mocno. Szczególnie rozwinęło się zapalenie płuc"

Radosław Majdan ma koronawirusa. Były bramkarz w najnowszym wywiadzie opowiedział o przebiegu choroby oraz o stanie swojego zdrowia.

Kilka dni temu media obiegła informacja, że Radosław Majdan jest zakażony koronawirusem. Mąż Małgorzaty Rozenek przebywa w szpitalu, gdzie jest pod ciągłą opieką lekarzy. Na razie jeszcze nie otrzyma wypisu i spędzi kilka dni na sali. Powoli wraca do formy i nawet udzielił wywiadu, w którym opisał, jak się czuje.

Radosław Majdan ma koronawirusa

W rozmowie z WP przyznał, że z każdym dniem jest coraz lepiej, jednak musi się oszczędzać.

Jestem w szpitalu, staram się mało mówić, żeby oszczędzać gardło. (...) Najgorszy czas już na szczęście za mną. Przyznam jednak, że koronawirus totalnie mnie rozłożył - zdradził Radosław w Sportowych Faktach.
Zobacz wideo Radosław Majdan najbardziej teraz tęskni za rodziną

Na początku miał problemy z wykonywaniem codziennych czynności. Nie był w stanie się wykąpać i przyznaje, że "takiego zmęczenia nie czuł nigdy w życiu". Przeszkadzał mu także potworny ból głowy, wręcz mu ją rozrywało. Zanim trafił do lekarza, miał kilka ciężkich dni, podczas których wypoczywał, praktycznie ciągle spał. Choć miał nadzieję, że jego stan się poprawi, to było coraz gorzej. Myślał, że pomoże antybiotyk. Jednak gdy nie widział poprawy, zgłosił się do lekarza.

Doszedł nienaturalny kaszel, dusiło mnie. Do tego stan podgorączkowy, apatia. Brałem antybiotyk, ale nie pomagał. Po kilku dniach w domu stwierdziłem, że nie ma już na co czekać i trzeba jechać do szpitala. Lekarze zrobili mi tomografię i zdecydowali, że sytuacja jest na tyle poważna, że muszę zostać. U mnie szczególnie rozwinęło się zapalenie płuc. Po każdym oddechu dostawałem ataków kaszlu. Na początku choroby czułem osłabienie, w pewnym momencie wydawało się, że stan zdrowia się poprawia, ale później koronawirus zaatakował naprawdę mocno - wyznał.
 

Pewne dolegliwości już ustępują, nie ma gorączki, a kaszel powoli mija. Wiele wskazuje na to, że szpital opuści na początku przyszłego tygodnia. Na szczęście jego bliscy są zdrowi, ale przebywają w domowej izolacji.