Franciszek Smuda zmarł 18 sierpnia 2024 roku. Były selekcjoner reprezentacji Polski miał 76 lat. - Zaprosiłeś nas dzisiaj, żebyśmy mogli z tobą dłużej pobyć. Z człowiekiem niezwykłym, człowiekiem nietuzinkowym. Jednym z najlepszych wśród tych, którzy kunszt trenerski mają w swoich dłoniach, sercu i losie - mówił ksiądz w pogrzebowym kazaniu. Później nawiązał do choroby byłego trenera. Zdjęcia z pogrzebu znajdziesz w galerii na górze strony.
- Oczekiwaliśmy twojego pięćsetnego występu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Marzyłeś o tym. Ale zamiast piłkarskich strojów, zamiast orderów i odznaczeń, podziękowań, żałobne stroje. Zaduma, milczenie. (...) Nie takiego wydarzenia dzisiaj oczekiwaliśmy - mówił ksiądz. Później nawiązał do ostatnich chwil selekcjonera i jego relacji z bratem. - W tych ostatnich dniach można by powiedzieć, ukazała się wielka miłość braterska. Bo to brat postanowił oddać swój szpik, żeby ratować swojego brata, żeby przedłużyć jego życie - słyszeliśmy w ostatnim pożegnaniu.
Kibice trenera na pogrzebie pojawili się w charakterystycznych, czarnych koszulkach z napisem "Na zawsze w naszych sercach" wokół herbu Widzewa Łódź z wizerunkiem Smudy, z którym ten był mocno związany. - Widać było, że wszyscy, nie tylko rodzina i najbliżsi przyjaciele, byli pogrążeni w głębokim smutku. Niektórym z kibiców zakręciła się łezka, słychać było również ich rozmowy o najgłośniejszych meczach reprezentacji Polski. Ich serca się zjednoczyły, bo łączyła ich piłka. Dobra piłka, którą kochali i którą kochał Franciszek Smuda - mówiła obecna na miejscu reporterka Plotka. Przy trumnie selekcjonera pojawił się ogromny wieniec od Polskiego Związku Piłki Nożnej. "Żegnaj Wielki Trenerze" - brzmiał napis na wstążce. ZOBACZ TEŻ: Franciszek Smuda rzadko mówił o żonie. To ona wyjawiła, jak się poznali