Przeszedł piekło i zginął mimo okupu. Dlaczego? W sprawie zabójstwa Olewnika wciąż są nowe wątki

13 lutego 2009 roku powołana została komisja śledcza do zbadania okoliczności porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Głośna sprawa, która zbulwersowała opinię publiczną, do dziś nie została w pełni wyjaśniona.

We wrześniu ubiegłego roku minęło dokładnie 20 lat od zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Syn przedsiębiorcy Włodzimierza Olewnika został uprowadzony ze swojej willi w nocy z 26 na 27 października 2001 roku. Porywacze przetrzymywali go i znęcali się nad nim przez niemal dwa lata. W lipcu 2003 roku rodzina Krzysztofa Olewnika przekazała porywaczom okup w wysokości 300 tys. euro. Przez kolejne trzy lata żyła nadzieją, że mężczyzna wróci do domu.

Zobacz wideo Najgłośniejsze zaginięcia w Polsce

Samobójstwa w celach i szokujące wyniki komisji śledczej

Krzysztof Olewnik został zamordowany dwa tygodnie po tym, gdy jego rodzina przekazała pieniądze porywaczom. Jednak przełom w sprawie nastąpił dopiero w 2006 roku, gdy śledztwo zostało przekazane prokuraturze w Olsztynie. Policja złapała jednego z mężczyzn, który później został skazany za zabójstwo syna przedsiębiorcy. To on wskazał miejsce, w którym znaleziono ciało. Śledztwo trwało w sumie do 2008 roku. W tym samym roku w więziennej celi został znaleziony martwy jeden z zabójców Krzysztofa Olewnika. Rok później znaleziono martwego drugiego mężczyznę odpowiedzialnego za zbrodnię. Obydwaj odsiadywali wyroki dożywocia. Jeszcze w trakcie śledztwa, w 2007 roku, w podobnych okolicznościach zginął porywacz uznawany za szefa grupy. Z oficjalnych informacji wynika, że wszyscy trzej popełnili samobójstwo.

posiedzenie komisji śledczej w sprawie Krzysztofa Olewnikaposiedzenie komisji śledczej w sprawie Krzysztofa Olewnika posiedzenie komisji śledczej w sprawie Krzysztofa Olewnika, fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

Przeciągające się śledztwo, punktowanie błędów policji, organów ścigania, a także służby więziennej, pociągnęły za sobą konsekwencje. Prokuratura w Olsztynie, która przejęła sprawę, mocno krytykowała pracę służb na początkowym etapie śledztwa. W 2008 roku na łamach "Gazety Wyborczej" ukazał się artykuł punktujący najważniejsze ustalenia olsztyńskiej prokuratury. Wynika z niego m.in., że zaniedbania mogły być celowe, niektóre z dowodów ujawniono dopiero po latach, a świadków przesłuchiwano w sposób chaotyczny. Rodzina Olewnika rzekomo miała także nie zostać poinstruowana, jak rozmawiać z porywaczami. W 2009 roku do dymisji poddał się ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski, a działania rozpoczęła poświęcona sprawie komisja śledcza. Sporządzony w 2011 roku raport okazał się szokujący.

Mnogość oraz charakter uchybień i błędów proceduralnych ze strony niektórych policjantów, prokuratorów prowadzących w tym czasie sprawę, skłania Komisję do rozważenia tezy o celowym, umyślnym działaniu funkcjonariuszy publicznych w zacieraniu śladów, niszczeniu dowodów, tworzeniu fałszywych wersji śledczych, tym samym o współdziałaniu niektórych z nich z grupą przestępczą, która uprowadziła i zamordowała Krzysztofa Olewnika

- brzmi jego fragment. Rodzina Krzysztofa Olewnika, jak i reprezentujący ich pełnomocnik, sądzą, że mężczyzna przeżyłby, gdyby śledztwo zostało inaczej przeprowadzone. "Jesteśmy co do tego przekonani. Często np. pilnował go tylko jeden porywacz. Momentami porywacze zostawiali go samego na działce, gdzie go ukryli" - mówił mecenas Bogdan Borkowski we wspomnianym już artykule "Gazety Wyborczej".

Sprawa Krzysztofa Olewnika do dziś nie została wyjaśniona

Choć od rozpoczęcia tych tragicznych wydarzeń minęły już ponad dwie dekady, sprawa zabójstwa Krzysztofa Olewnika do dziś nie została w pełni wyjaśniona. Jak podaje PAP, w marcu 2022 roku rozpoczął się drugi proces przeciwko pięciu oskarżonym. Jednym z nich jest dawny przyjaciel Olewnika. "W akcie oskarżenia śledczy napisali, że to on kierował całą grupą. Czy uważam, że jest to prawda? Myślę, że tak. Praktycznie od samego początku twierdziłem, że to on mógł za tym wszystkim stać. Myślę, że są na to mocne dowody" - mówił Włodzimierz Olewnik w rozmowie z portalem i.pl.

Dlaczego Krzysztof Olewnik zginał, mimo że porywacze przekazali okup? We wrześniu ubiegłego roku jeden z wcześniej skazanych w sprawie zeznał, że sprawcy bali się, iż mężczyzna ich rozpozna. "Po ruchach, po głosie" - mówił na sali. Jak ustalił serwis i.pl, sprawa nie zakończy się jeszcze szybko. W lipcu 2023 serwis informował, że świadkowie mają być przesłuchiwani przynajmniej do marca 2024 roku.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.