Agnieszka Kotońska z "Googlebox" o metamorfozie. "Wstyd nie pozwalał mi wyjść na siłownię". Pokazała zdjęcia

Agnieszka Kotońska na przestrzeni lat zgubiła kilkadziesiąt kilogramów. Gwiazda "Googlebox" opowiedziała o swojej przygodzie ze zdrowym stylem życia w osobistym wpisie na Instagramie.

Agnieszka Kotońska opublikowała wpis na Instagramie, w którym wspomina swoją wizerunkową przemianę. Celebrytka w ostatnich latach schudła ponad 30 kilogramów. Dziś chętnie prezentuje efekty metamorfozy na Instagramie, jak i motywuje obserwatorów do dążenia do upragnionej sylwetki.

Zobacz wideo Agnieszka Kotońska z "Gogglebox" cieszy się letnią pogodą - w bikini nad basenem i nie tylko

Britney SpearsBritney Spears zeznała przed sądem i wyjawiła brutalną prawdę o kurateli

Agnieszka Kotońska z "Googlebox" o metamorfozie

Kotońska wyznała, że zmiana stylu życia była dla niej trudna. Przez lata była przyzwyczajona do tłustej, polskiej kuchni i niezdrowych, kolorowych napojów:

Zanim zrozumiałam, że zdrowy styl życia jest na całe życie, a nie chwilową zajawką, przeszłam wzloty upadki i wiele wyrzeczeń. Tak, wyrzeczeń. Zamienić schabowego z ciemnym sosem, pieczonymi ziemniakami i kapustą, do tego niekończąca ilość słodkiego gazowanego napoju na zdrowe warzywa i kurczaka na parze popijane wodą graniczyło z mega poświęceniem.
 

Celebrytka wyznała, że nieraz miała momenty, kiedy wątpiła we własne możliwości. Kiedy niejednokrotnie była na skraju i chciała się poddać, to przypominała sobie zdjęcia "starej" sylwetki, co ponownie motywowało ją do dalszej pracy. 

Moja przemiana - metamorfoza okupiona była czasem płaczem w poduszkę. Wtedy, kiedy wszyscy imprezowali, jedli i pili, ja wyciskałam siódme poty na bieżni. Nie, że musiałam, ale chciałam. Nawet nie macie pojęcia, ile razy chciałam to wszystko rzucić. Szczerze, miałam dwa potknięcia, mówiłam, że już więcej nie dam rady, że już nie chcę, ale szybko wracałam do starych zdjęć i od razu w głowie zapalała się zielona lampka do działania.

Jak wspomina Kotońska, najtrudniej było jej zacząć. Gwiazda "Googlebox" wyznała, że początkowo towarzyszył jej tak duży wstyd, że wolała ćwiczyć w domu, niż iść na siłownię. 

Początki zawsze są najtrudniejsze. (...) Ruszyć tyłek z kanapy po tylu latach było naprawdę ciężko, każdy trening, jak to w ogóle było można nazwać treningiem, to totalna porażka. Ćwiczyłam w domu, bo wstyd nie pozwalał mi wyjść na siłownię. Już nie wspomnę o tym zdrowym gotowaniu na samym początku, szczerze wszystko stało mi w gardle i nic nie smakowało, na wodę miałam wodowstręt.

Pod koniec wpisu Kotońska zmotywowała wszystkich odbiorców, którzy właśnie walczą o upragnioną sylwetkę. 

Ty też dasz radę i wierzę w ciebie bardzo. Każdego dnia dostaję od was setki wiadomości, że walczysz, że idziesz po nową siebie i że czujesz się w swojej nowej wersji szczęśliwa - kibicuję ci i jestem dumna, biję ci brawo.

Niemieccy piłkarze wspierają LGBTNiemieccy piłkarze wsparli LGBT+. Wysłali Węgrów do domu i pokazali, co myślą o ich prawie

Pamiętajcie, że każda metamorfoza powinna być związana z waszą wewnętrzną potrzebą, a nie presją ze strony społeczeństwa. Z pogoni za spełnianiem oczekiwań innych zrezygnowała w ostatnim czasie Ewa Farna, wyznając, że obecnie najważniejsze jest dla niej zdrowie i to, jak sama czuje się ze sobą.

Więcej o: