Joanna Racewicz oburzona zdjęciami Agnieszki Woźniak-Starak z Festiwalu Filmowego w Gdyni. "Gdy je widzę, zaciskam pięści z bezsilności"

Joanna Racewicz opublikowała na Instagramie obszerny wpis, w którym odniosła się do medialnego szumu wokół Agnieszki Woźniak-Starak. Dziennikarka skrytykowała sfotografowanie wdowy po Piotrze Woźniaku-Staraku podczas Festiwalu Filmowego w Gdyni.

Agnieszka Woźniak-Starak pojawiła się w piątek (20 września) na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Dziennikarka wzięła udział w pokazie premierowym ostatniego filmu swojego tragicznie zmarłego męża, Piotra Woźniaka-Staraka. Przypomnijmy, że milioner, producent filmowy zaginął w nocy z 17 na 18 sierpnia na jeziorze Kisajno. Po czterech dobach poszukiwań mężczyzna został odnaleziony martwy. Pojawienie się Agnieszki na festiwalu było pierwszym publicznym wyjściem od czasu śmierci jej męża. Zdjęcia poruszonej dziennikarki obiegły polskie media, co oburzyło Joannę Racewicz

Joanna Racewicz o zdjęciach Woźniak-Starak

Dziennikarka na swoim Instagramie zamieściła długi wpis, w którym okazała swoje wsparcie dla Agnieszki oraz jej najbliższych. Następnie skupiła się na szumie, jaki wytworzył się wokół dziennikarki, a tym samym skrytykowała zachowanie fotoreporterów oraz mediów. 

Myślę dzisiaj dużo o Agnieszce. Myślę od chwili, gdy świat runął na Jej głowę. Jej i całej Rodziny. O dramacie przeżywanym na oczach kraju, o emocjach pokazywanych we wszystkich mediach, o aparatach fotograficznych wycelowanych prosto w twarz, bez pytania - czy wolno, o komentarzach pisanych bez odrobiny szacunku i wyobraźni. Myślę o żałobie, którą trzeba nosić pod ostrzałem spojrzeń i ocen. Bez znieczulenia. "Agnieszka w drodze na premierę ostatniego filmu Piotra", "Łzy wzruszenia podczas projekcji"- czytam relacje z Gdyni. I zaciskam pięści. Z bezsilności - gdy widzę zdjęcia - Agnieszki, Pani Anny, Pani Julii, Pana Jerzego - czytamy.

Następnie porównała zdjęcia Agnieszki Woźniak-Starak z festiwalu w Gdyni do publicznych egzekucji. 

Odwieczny problem - popytu i podaży. Dopóki będą ludzie gotowi oglądać cudzą rozpacz - tak długo rozpacz będzie zwierzyną, na którą się poluje. Kiedyś były pręgierze i publiczne egzekucje. Teraz wystarczy gazeta. Zdjęcie. I podpis.

Już na sam koniec Racewicz bezpośrednio zwróciła się do Agnieszki, pisząc, iż teraz "nie ma słów, które przyniosą ulgę", ale ma przy tym nadzieję, że przyjdzie w końcu dzień, gdy "świat zobaczy ją piękną, silną i zwycięską".

Agnieszko - teraz nie ma słów, które mogłyby przynieść ulgę. Ani żadnego paragrafu, który zabroniłby pokazywania Twoich łez. Ta machina rozpędziła się stulecia temu. Jesteś w samym oku cyklonu. I mam nadzieję, że nosisz na sobie potężny pancerz. Będzie Ci potrzebny. Bardzo. Mogę jednak dać słowo, że kiedyś opadnie. Kiedyś. Przytulam. Jestem myślami. Z całej siły. I wierzę, że przyjdzie dzień, gdy świat zobaczy Ciebie taką, jak z tego zdjęcia. Piękną, silną i zwycięską. To będzie chwila, gdy sama zrozumiesz, że PRZETRWAŁAŚ.

Co sądzicie o podejściu Racewicz do tej kwestii? 

Edward Miszczak o Piotrze Woźniaku-Staraku: "Człowiek dotknięty palcem bożym"

Zobacz wideo

DH

Więcej o: