Poszkodowana klientka Pauliny z "Top Model" chce tylko zniszczyć jej wizerunek? Tak twierdzi jedno ze źródeł. Coś się jednak nie zgadza

Paulina Pszech z "Top Model" została oskarżona przez jedną ze swoich klientek o oszpecenie. Ta jednak nie przyznaje się do winy. Portal Pudelek dostał w tej sprawie donos, w świetle którego sprawa zyskuje inny wymiar.

Paulina Pszech, znana widzom z programu "Top Model", prowadzi w Warszawie gabinet medycyny estetycznej. Niestety, po ostatnich opiniach może mieć niemały problem z pozyskaniem nowych klientek.

Paulina Pszech oszpeciła klientkę?

Jedna z konsumentek umieściła na Facebooku zdjęcie po źle wykonanym zabiegu.  
Na fotografii widzimy martwicę czoła, która wystąpiła ponoć na skutek wstrzyknięcia kwasu hialuronowego przez Paulinę Pszech. Lekarze wyceniają koszt leczenia na 40 tysięcy złotych. 

Paulina PszechPaulina Pszech Instagram/prawda___

Sama zainteresowana odniosła się do sprawy na swoim Facebooku. Wystosowała oświadczenie, w którym nie przyznaje się do winy. Jej stronę zdaje się trzymać donosiciel Pudelka, który informuje, że poszkodowana korzystała z poprawek innych fachowców i to oni (według niej) są winni zaistniałej sytuacji.

Przecież Marta (poszkodowana) doskonale zna Paulę! To są koleżanki! I to nie od roku czy dwóch, tylko kilku lat. Dzień po zabiegu operowana zadzwoniła do Pauli z płaczem, że ją czoło boli, że nabrzmiało. To normalna reakcja notabene, opuchlizna trwa różnie zależy od człowieka. To zdjęcie nie jest efektem zabiegu, tylko poprawek innych fachowców, z usług których Marta W. korzystała - czytamy w donosie, który dostał portal.

Paulina Pszech z "Top Model" chciała pomóc oszpeconej klientce?

Dalej informator twierdzi, że Pszech próbowała pomóc poszkodowanej, jednak ta nie chciała z niej skorzystać. 

Paula podczas rozmowy powiedziała Marcie, że powinny pojechać do kliniki dermatologicznej, aby jej podano środek niwelujący działanie kwasu (...). Tamta się nie zgodziła i poszła do zwykłego szpitala. Marta zadzwoniła w końcu do Pauli i wykrzyczała, że ją oszpeciła, że ją zniszczyła i takie tam. Paulina powiedziała, że chętnie jej pomoże, w końcu to jej przyjaciółka, że jeśli normalne leczenie nie przyniesie efektu, to opłaci jej profesjonalną operację plastyczną, ale nie zadziałało to na wyobraźnię Martusi i od swojej oprawczyni żądała 150 tysięcy złotych zadośćuczynienia - cytuje donosiciela "Pudelek". 

Źródło Pudelka postuluje też, że ofiara miała problem z wygojeniem czoła, ponieważ jest alergiczką. Jako kolejną przyczynę wskazuje jej rozrywkowy tryb życia. 

Po operacji poszkodowana leczyła się u fachowców, na których stać matkę samotnie wychowującą trójkę dzieciaków i którzy orzekli, że będzie trwale oszpecona, a leczenie rany potrwa nawet 3-4 miesiące. Swój wpływ na kondycję poszkodowanej mógł mieć jej tryb życia (mocno rozrywkowy) oraz to, że była alergiczką - dodaje informator.

Pudelek podjął próbę kontaktu z Pauliną Pszech. Jak się okazuje, kobieta przez telefon dokładnie wyjaśniła im ów konflikt. Ponoć jej wersja zgadzała się z zeznaniami "donosiciela" jakoby ofiara miała korzystać także z usług innych gabinetów medycyny estetycznej.

Potem jednak zabroniła temu portalowi publikacji swojego oświadczenia, a nawet wizerunku. Pytanie, dlaczego?

MM