Głogowska już po przesłuchaniu w sprawie "dilera gwiazd". "Słuchanie własnego głosu było torturą"

6 lutego odbyła się kolejna rozprawa Cezarego P., czyli tzw. "dilera gwiazd", na której pojawiła się Anna Głogowska. W rozmowie z "Twoim Imperium" zdradziła, że prawdziwą "torturą" było dla niej słuchanie własnego głosu.

To będzie najgłośniejszy proces ostatnich lat. Na ławie oskarżonych zasiadł Cezary P. , którego w zeszłym roku zatrzymało Centralne Biuro Śledcze. Schwytanie podejrzanego o handel narkotykami mężczyzny zapewne nie wzbudziłoby tylu emocji, gdyby nie fakt, że uważa się go za głównego dostawcę nielegalnych substancji dla polskich gwiazd, a także prawników, lekarzy i biznesmenów.

Na sali rozpraw w miniony wtorek w roli świadka pojawiła się Anna Głogowska, ponieważ w trakcie śledztwa wyszło na jaw, że tancerka wiele razy rozmawiała z Cezarym P. telefonicznie. W sądzie musiała wysłuchać ponad 20 ich wspólnych rozmów z lat 2014-2016. Jak donosi "Twoje Imperium", można było odnieść wrażenie, że tancerka była zirytowana pytaniami prokuratora. Na wiele pytań nie odpowiedziała, gdyż zasłaniała się niepamięcią.

Słuchanie własnego głosu było torturą. Nie miałam pojęcia, że mówię dwa razy to samo. A tak serio, to smutne jest, że prokuratura nie ma na mnie pomysłu i zamiast łapać przestępców, męczy mnie, chociaż nic nie zrobiłam. Wszyscy, którzy mieli zostać postawieni w stan oskarżenia, są postawieni w stan oskarżenia. Ja nie jestem. Mimo to prokurator chce znaleźć na mnie coś, co nie istnieje - mówiła po rozprawie w wywiadzie z "Twoim Imperium". 

Podczas przesłuchania wyznała, że oskarżony przywoził jej do domu alkohol w okazyjnej cenie.

Czarek miał sklep z alkoholem, który splajtował. Miał więc towar, którego tanio się pozbywał. Niech rzuci kamieniem ten, kto nie chce kupić za pół ceny. Sytuację z alkoholem pamiętałam tylko dlatego, że na nagraniu słychać, jak mówię Czarkowi, że mam farbę na włosach i nie mam, jak wyjść z domu. Być może pan prokurator na moim miejscu poszedłby z farbą na włosach. Do sklepu, w którym jest dwa razy drożej... To była szopka - mówiła w rozmowie z tygodnikiem. 

Jak twierdzi, oprócz alkoholu, zaopatrywała się też u Cezarego P. w domowe obiady.

Czarek dwa lub trzy razy przywiózł mi jedzenie ze swojej gastronomii. Powinnam pamiętać przez prawie trzy lata, ile ten kotlet kosztował? Mam się wstydzić tego, że rozmawiałam z Czarkiem? Nie żałuję tej znajomości. To jest człowiek, który ma serce na dłoni i oczy na mokrym miejscu, dla którego wnuczka jest wszystkim, a nie widział jej od półtora roku. Chciał nauczyć się tańczyć, żeby zrobić niespodziankę żonie. Właśnie wtedy się poznaliśmy. Z czasem poznałam jego wnuczkę i żonę, zostaliśmy znajomymi. To nie jest karalne - dodała.

Tancerka wyznała także, że aby udowodnić swoją niewinność poddała się specjalnym badaniom, które mają dowieść, że nie jest od niczego uzależniona.

Poddałam się badaniom, które dowiodły, że nie jestem uzależniona od żadnych substancji. Nic na mnie nie mają, więc czepiają się wyrwanych z kontekstu kotletów lub butelki alkoholu kupionej za pół ceny. A tak naprawdę zarzut wobec mnie jest taki, że bardzo lubię Czarka. Nie przestanę go lubić dlatego, że pan prokurator by tego chciał - mówiła.

"Diler gwiazd"

W kwietniu 2016 roku Centralne Biuro Śledcze schwytało na gorącym uczynku i zatrzymało "dilera gwiazd", Cezarego P. Mężczyzna miał zaopatrywać w nielegalne substancje polskie salony. W październiku tego roku ruszył jego proces. Podejrzany prowadził tajny notes, w którym szyfrem zapisywał dane swoich klientów. Jest na nim ponad 200 nazwisk znanych i lubianych osób z polskiego show-biznesu. Są to m.in.: aktorzy seriali, filmów oraz prowadzący popularne programy rozrywkowe.
W październiku tego roku ruszył proces Cezarego P. "Diler gwiazd" nie jest jedynym oskarżonym w procesie. Obok niego na ławie oskarżonych zasiadły jego żona i córka oraz 10 innych osób, które miały przekazywać potencjalnym klientom kontakt do "dilera gwiazd". Według policji roczne zyski Cezarego P. miały sięgać około miliona złotych, które następnie miały zostać zainwestowane w nieruchomości, w tym restaurację w centrum Warszawy.