"Projekt Lady". Za kradzież trzem dziewczynom odebrano prawa. Jedna nie wytrzymała. Odpadła. Ale nie sama

"Projekt Lady". Szalona impreza zebrała żniwa. Trzy uczestniczki zawieszono w prawach ucznia. Czekały je trudne próby, tylko dwie mogły pozostać w programie. Ale na tym eliminacje się nie skończyły.

 "Projekt Lady" okazuje się być okazja nie tylko do jedzenia sushi czy zapoznania się z trudną sztuką posługiwania się nożem i widelcem, ale też do imprez, których nie powstydziłaby się Ekipa z Warszawy. W ostatnim odcinku dziewczyny upiły się i doszło do kradzieży. Teraz poznaliśmy, jakie konsekwencje poniosły uczestniczki, które sprawiły najwięcej problemów.


Agata, Patrycja, Agnieszka musiały oddać perły - co jest w nomenklaturze "Projektu Lady" równoznaczne z "oddaniem fartucha" z "MasterChefa". Trzy uczestniczki w zamian za perły musiały w ramach rehabilitacji przywdziać "fartucha". Pozbawiono je praw ucznia (nie mogły uczestniczyć w lekcjach, ani korzystać z przywilejów), ale nie obowiązków.

Jak oddałam perły, to całe życie przed oczyma miałam. To, co chciałam w sobie zmienić - mówiła poruszona Agata, która w porannej rozmowie z mamą drżała ze strachu, że pojedzie do domu.

Mentorki okazały się wspaniałomyślne i postanowiły dać niepokornym dziewczynom jeszcze jedną szansę, ale też surową lekcję. Miały w tym pełne poparcie "serdecznych" koleżanek.

Tu są tak zryte berety, że się nic nie zmieni -  komentowały pozostałe dziewczyny. - Mam nadzieję, że Pati będzie myła kible, bo jej się należy.


"Mycie kibli" faktycznie dziewczyn nie ominęło i to nie byle jakich, bo w warszawskim 5-gwiazdkowym hotelu. Cała grupa pojechała bowiem na weekend do stolicy, gdzie miały okazję nauczyć się jeść sushi pałeczkami, ale też pójść do spa (czego oczywiście nie mogły doświadczyć Agnieszka, Agata i Patrycja).

 

Boże, nigdy nie miałam tyle materiału na sobie - mówiła zawiedziona Iza, gdy dowiedziała się, że na basen musi włożyć jednoczęściowy kostium kąpielowy, a nie bikini ze stringami.

Iza liczyła nie tylko na stringi, lecz także na odwiedziny kawalera Stefana.

Dziewczyny już nie mogą słuchać o Stefanie, ale ja nie mogę przestać o nim myśleć. Ja twarzy już za bardzo nie pamiętam, ale to zachowanie, nigdy mnie tak nikt nie traktował, tu krzesełko przysunąć-odsunąć - mówiła rozmarzona.

Na wszelki wypadek do walizki spakowała też seksowna piżamkę, jednak o wizycie adoratora musiała jedynie rozmyślać.

Czy te fotele są podgrzewane? Bo czuję wilgoć - pytała Iza.
To przez Stefana - dopowiadały inne dziewczyny.

Agata, Patrycja i Agnieszka marzyły natomiast o niedzielnym wieczorze, kiedy to w końcu mogły się dowiedzieć, czy ich praca jako podkuchenne w hotelowej kuchni i pokojówki uratowała im skórę. Krótkie rozmowy z mentorkami utwierdziły je, które z uczennic nie zasługują, by dalej być w "Projekcie Lady".

Na tle pozostałych "pokutnic" wyróżniała się negatywnie Agnieszka. Zdaniem nauczycielek, nie wykonywała zadanych prac z werwą i zaangażowaniem, a na domiar złego, gdy wylała zupę na Andżelikę, ZAŚMIAŁA SIĘ - co świadczy (no przecież), że Agnieszka nie kontroluje swoich emocji, a to znowuż jest całkowicie dyskwalifikujące.


Agnieszka nie wracała jednak do domu sama. Razem z nią odesłano Vanessę. Mentorki miały wątpliwości także co do jej zaangażowania. Cóż faktycznie, dziewczyna wydawała się dość mocno zdystansowana, ale przynajmniej nie kradła, czy nie upijała się do nieprzytomności, to jednak - jak widać zdarzać się może prawdziwym damom.

ZI