Renee Zellweger nie komentowała plotek o operacjach plastycznych. Teraz mocno uderza w media. "Kolejna historia w bagnie"

Renee Zellweger opublikowała list otwarty, w którym odnosi się do plotek o swoich rzekomych operacjach plastycznych. Padły też mocne oskarżenia pod adresem mediów.

Renee Zellweger w październiku 2014 roku pojawiła się na rozdaniu nagród Elle Women w Hollywood, a jej odmieniony wygląd stał się wtedy tematem numer 1 w tabloidach na całym świecie. Aktorka nigdy nie komentowała pogłosek o swoich rzekomych operacjach plastycznych (chyba, że za komentarz weźmiemy jej wypowiedź o tym, że wygląda jak wygląda, bo jest "szczęśliwa").

Teraz w końcu przerwała milczenie i dla "The Huffington Post" napisała długi esej, w którym po raz pierwszy odnosi się do tamtej sytuacji i przy okazji uderza w media, które żywią się skandalem i tanią sensacją.

To w gruncie rzeczy jeszcze jedna historia w bagnie produkowanym każdego dnia przez brukowce ścigające się na nagłówki i anonimowych tchórzy, którzy uprawiają hejt zza swoich komputerów - pisze aktorka.

Zwróciła też uwagę na seksistowskie praktyki tabloidów, które wygląd kobiet poddają skrupulatnej analizie i opisują najmniejszy mankament urody.

Nie jest żadną tajemnicą, że od zawsze wartość kobiety była uwarunkowana jej wyglądem. W końcu uznaliśmy wpływ kobiet na społeczeństwo i przyjmujemy za pewnik, że standardem jest zajmowanie przez nie wysokich i wpływowych stanowisk. Mimo to, przez stosowanie przez świat rozrywki podwójnych standardów, ich wkład jest kwestionowany - pisze dalej Zellweger.

Dlaczego w końcu nie wytrzymała i napisała tekst? Bo chciała być uczciwa wobec siebie, bo miała dość tekstów, które narzucają kobiecie określony styl życia i tworzą presję społeczną zmuszającą ją do korygowania wyglądu w zgodzie z określonym wzorcem.

Za chuda, za gruba, zdradzająca wiek, lepiej jej jako brunetce, ma cellulit, zrobiła sobie lifting twarzy, łysieje, ma gruby brzuch albo jest w ciąży? Brzydkie buty, stopy, uśmiech, ręce, ubranie - oto nagłówki, które definiują wartość danej osoby - tłumaczy Zellweger.

Zamiast tego aktorka proponuje zastąpienie niskiej rozrywki refleksją i skupieniem się na rzeczach istotnych. Jej zdaniem zajmowanie się "głupią i pozbawioną wartości" rozrywką uderza nie tylko w tabloidy, ale i w nas samych, jako członków społeczeństwa.

JZ

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.