9 sierpnia media obiegła informacja o zaginięciu Izabeli P. Kobieta nagle zniknęła, gdy jechała odebrać swojego ojca ze szpitala. W trakcie drogi jej auto miało się zepsuć. Głos zabrał wówczas mąż Izabeli. "Ojciec miał z nią ostatni kontakt o 19.37. Powiedziała, że nie zadzwoniła po lawetę. Poprosiła, żeby to zrobił. Kazał jej poczekać. Wysłał tam swoich znajomych. Jej już wtedy nie było" - przekazał Onetowi. 20 sierpnia kobieta została odnaleziona. "Pani Izabela złożyła oświadczenie, że nie chce, by media informowały o miejscu jej przebywania. Nie chce kontaktu z rodziną"- przekazał portal polsatnews.pl. Teraz głos zabrał jej mąż.
Po odnalezieniu Izabeli media próbowały porozmawiać z jej mężem. Początkowo mężczyzna wcale nie chciał udzielać żadnego komentarza. "Nie mogę teraz rozmawiać. Do widzenia" - powiedział Onetowi i szybko się rozłączył. Kilka godzin po tej rozmowie zdecydował się jednak zabrać głos i zdobył się na nieco dłuższą wypowiedź dla "Gazety Wrocławskiej". "Nie mogę zebrać myśli, ale przede wszystkim cieszę się, że Izabela się odnalazła i nic już jej nie grozi" - powiedział. Dodatkowo odniósł się do pojawiających się w sieci spekulacji na temat rzekomych powiązań świadków Jehowy z zaginięciem żony. "To nie ma raczej związku z całą sprawą" - powiedział mąż Izabeli P. Kadr z jednego z wywiadów mężczyzny znajdziecie w galerii na górze strony.
Ewa Węglarowicz-Makowska wyjawiła, że 21 sierpnia Izabela P. zostanie przesłuchana. Na tej podstawie będą podejmowane dalsze kroki. "W zależności od jej zeznań ustalimy, jak dalej ma toczyć się postępowanie. Na ten moment to nie koniec śledztwa. (...) Wszystko ma się wyjaśnić po złożeniu przez panią Izabelę zeznań. Jeśli np. powie, że ktoś ją porwał, to działania będą toczyć się w tym charakterze" " - przekazała w rozmowie z polsatnews.pl. ZOBACZ TEŻ: Odnaleziona Izabela P. trafiła do szpitala. Wiadomo, w jakim jest stanie
Nie przegap najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj Plotek.pl naGOOGLE NEWS
Komentarze (14)
Mąż Izabeli P. nie chciał komentować jej odnalezienia. Nagle zabrał głos. "Nie mogę..."
Dyrektor Matczak pewnie pierwszy poczuł szma.
Tłumaczenie z świadkowskiego języka na polski:
Mówię RACZEJ bo to lepiej niż powiedzieć KATEGORYCZNIE albo ABSOLUTNIE nie ma. Wtedy źle bym się czuł z takim kalibrem publicznego kłamstwa. My, Swiadkowie Jehowy tylko kłamiemy jak potrzebujemy zadbać o nasz wizerunek. Dlatego mówię "raczej" bo wiem zawsze mogę się z tego jakoś wycofać, gdy związek z religią ukaże się opinii publicznej jak jasna cholera, chociaż mam nadzieję, że nie bo dział prawny biura oddziału w Nadarzynie pracuje 24/7 by uspokoić ten shitstorm związany z Izą. Modlę się do Jehowy, żeby sprawa się nie rypła, bo to przyniosłoby ujmę jego imieniu.