Marianna Schreiber nie przestaje zaskakiwać. Celebrytka przeżyła już publiczne rozstanie z (jeszcze) mężem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, a także dwie walki na galach freak fightowych. Tym razem udała się na galę Gwiazd Plejady i postanowiła w mocnych słowach opisać to, jak według niej zachowywały się znane osoby na wydarzeniu. Schreiber nie gryzła się w język.
18 czerwca odbyła się gala Gwiazd Plejady, na której pojawiły się największe nazwiska polskiego show-biznesu. Nie zabrakło tam także Marianny Schreiber, która od dłuższego czasu jest aktywna w mediach społecznościowych i zebrała spore grono obserwatorów. Okazało się, że celebrytka nie była zadowolona z imprezy, choć nie chodziło o samą galę, a o gwiazdy, które się na niej pojawiły.
Nie mogę się nadziwić, jak wielu z zaproszonych gości, ba rzeczonych gwiazd, to pompatyczne i zadufane w sobie buce. Osoby z manią wielkości, przykrywające swoje wygórowane ego strojami, których poza tym dywanem, większość z nich po prostu wstydziłoby się założyć. Czy ci ludzie naprawdę nie mogę być normalni, tylko muszą udawać kogoś, kim nie są? Muszą się ścigać na te stroje i na to wszystko?
- napisała rozgoryczona Schreiber.
Celebrytka zaznaczyła także, że świat show-biznesu jest bardzo fałszywy, dlatego właśnie woli brać udział we freak fightach, gdzie nikt nie owija w bawełnę i nie próbuje być sztucznie miły. "Nie wiem, bo to nie mój świat, jestem inna. Dlatego właśnie wolę freak fighty niż show biznes. Bo tam przynajmniej każdy mówi szczerze, co myśli, a tutaj: 'oh, jak pięknie, oh, jak ślicznie' tylko po to, by po przejściu jednego metra, obrabiać koledze lub koleżance tyłek" - czytamy w poście. Zaproszenie na galę jednak przyjęła i ochoczo pozowała do zdjęć fotoreporterom, co niektórzy mogą odebrać za obłudne zachowanie.
Influencerka w dalszej części wpisu przytoczyła wypowiedzi znanych osób, które miała usłyszeć podczas gali. Uznała je za wręcz karygodne. Jedną z nich było stanie w kolejce. "Teksty rzucane przed wejściem 'czemu ja mam stać w kolejce, to upokarzające'. Serio? Upokarzające? Przecież większość z nich powinna się cieszyć, że ma okazję wziąć udział w fajnym wydarzeniu" - stwierdziła. Dla Marianny zastanawiające było również to, w jaki sposób poszczególne osoby stały się sławne "z takim podejściem do normalnych zjadaczy chleba". Nie była również zadowolona z tego, że prowadzącą galę była Barbara Kurdej-Szatan i nawiązała do jej słynnego wpisu o żołnierzach na granicy. Pochwaliła za to Teresę Lipowską i Dodę.
Dlatego tym większe gratulacje dla najstarszej, ale za to niezwykle skromnej i sympatycznej laureatki Teresy Lipowskiej, oraz dla Dody, która nie przyjechała odebrać swojej statuetki i w swój - krótki, acz treściwy sposób podsumowała ten teatr próżności
- zaznaczyła.
Marianna nie była zadowolona z tego, jak gwiazdy się do siebie obnoszą. Podkreśliła, że tam nie pasowała, ze swoją stosunkowo tanią kreacją. W naszej galerii na górze strony zobaczycie, jak na evencie prezentowała się Schreiber.
Celebrytka ujawniła, że miała usłyszeć zdanie, które ją oburzyło: "To skandal, żebym czekała w sukience za 50.000". Próbowaliśmy skontaktować się z Marianną i dopytać ją, dlaczego zatem zdecydowała się iść na galę. Odpowiedziała nam, że kierowała nią zwykła ciekawość. Przy okazji zajęła stanowisko w sprawie zawierania przyjaźni w show-biznesie. - Uważam, że prawdziwa przyjaźń to relacja, która powstaje latami i polega ona na zaufaniu oraz na chwilach próby, w których ta znajomość się sprawdza. Uważam, że siłą rzeczy znajomości ze świata show-biznesu są rzeczy przelotne. Jest dużo osób, które traktują drugiego człowieka instrumentalnie. Być może jest tam dużo pozytywnych ludzi, ale ja nie szukam tam przyjaciół - wyznała nam Schreiber. Czy sądzi ponadto, ze show-biznes to świat brudniejszy od polityki, z którą również ma do czynienia? - Wydaje mi się, że zawsze tam gdzie jest władza i pieniądze są osoby, które chcą nadużyć czyjegoś zaufania. Ale jestem ostatnia osobą która by to hierarchizowała i analizowała. Uważam, że zawsze powinno się podchodzić do danej osoby indywidualnie, a nie przez pryzmat tego, co robi albo jaką rolę w danym momencie odgrywa. W ten sposób osobiście staram się oceniać ludzi - zaznaczyła.