Kupili 100-letni dom we Włoszech, teraz wyganiają karaluchy na oczach widzów. "Ziścił się horror"

Posłuchaj artykułu (ładuję...)
Marta i Krzysiek niedawno zostali szczęśliwymi posiadaczami domu we Włoszech. Jest jednak pewien problem, posiadłość ma ponad 100 lat i nadaje się do kapitalnego remontu. Para zdecydowała, że zrobi to sama, a przebieg prac będzie relacjonować w sieci.

Marta i Krzysiek to para, która zdecydowała się kupić stary dom w Hiszpanii. Jak sami siebie określają, są "ruinersami", bo dom, który kupili, nadaje się do kapitalnego remontu. O swoje włoskiej przygodzie opowiadają na koncie "@dom_to_casa" na Instagramie. Marta i Krzysiek dwa lata szukali odpowiedniej nieruchomości. Posiadłość ma ponad we włoskim miasteczku Emilii-Romanii ma ponad 100 lat i jest w bardzo zaniedbanym stanie. Para zapakowała swój dobytek i w marcu ruszyła w drogę. Już podczas podróży nie obyło się bez wpadek. "Zapomnieliśmy o paszportach dla kotów. Rzuciliśmy monetą. Padło na Krzysia, który ma przymusową wycieczkę pociągiem do Warszawy" - relacjonowali na Instagramie. 

Zobacz wideo W jaki sposób swoje domy urządzili uczestnicy programu "Rolnik szuka żony"?

Para kupiła ponad 100-letni dom we Włoszech. Sami chcą przeprowadzić remont. "Trochę nie wierzą, że damy radę"

Marta i Krzysiek zdecydowali się na kupno domu, który podczas II wojny światowej dom został częściowo zbombardowany, a następnie odbudowany. Para na razie stara się dostosować dom to częściowego zamieszkania, ale jak sama podkreśliła, chce na własną rękę wyremontować posiadłość. - Chcemy porwać się na remont, bez znajomości języka, ale z szacunkiem i miłością do jego historii - podkreślili w nagraniu opublikowanym na Instagramie. Obserwatorzy mieli okazję dowiedzieć się jak przebiegła ich pierwsza noc w zrujnowanej posiadłości. Ogromny i pusty dom potęgował lęki i pracę wyobraźni. Potem było już tylko lepiej.

O północy rozlega się odgłos obdzieranego ze skóry małego zwierzęcia. Dźwięk dobiega jakby ze strychu, jakby był nad naszym łóżkiem. Ziścił się horror. Lepsza dobra dusza niż myszy lub szczury. O poranku robimy obchód i poznajemy rośliny. Okazuje się, że ptactwa różnego ci u nas pod dostatkiem, a głośne trele nie są izolowane przez szyby w oknach, które trzęsą się nawet przy zamykaniu drzwi piętro niżej. Sąsiedzi ponownie pytają, czy zamówić nam ogrodnika. Trochę nie wierzą, że damy radę sami. Jeszcze się zdziwią - czytamy na Instagramie.

Krzysiek i Marta wyjawili, że zanim zabrali się do roboty, trzeba było osuszyć dom. "Mamy łącznie cztery ręce i to nie jest etap wykończeniówki, gdzie możemy pokazać jak ze starych drzwi zrobić łóżko, ponieważ najpierw profesjonaliści muszą sprawić, by nasz dom był suchy jak makaron spaghetti (naprawdę czekamy na ten moment)" - czytamy na Instagramie. Kolejnym etapem było pozbycie się starych, zagrzybionych i zniszczonych mebli i zrywanie tapet, pod którymi kryło się mnóstwo robali. - Giń! - krzyczała na wypełzające karaluchy Marta podczas czyszczenia ścian. Jak się szybko okazało, przy nieznajomości języka nieocenione było opanowanie kilku kluczowych zwrotów. Na ratunek ruszyli także zatroskani sąsiedzi. "Otrzymujemy od sąsiadów prezenty okolicznościowe. Odwdzięczamy się po polsku, kiszonymi ogórkami i wódką. (...) Gdy brakuje słów, przechodzimy do rękoczynów - pokazujemy nasz stan fizyczny i emocjonalny kładać się na trawie lub dosłownie tuląc ludzi. Zaczynamy czuć się częścią społeczności" - napisała para. Zdjęcia domu Marty i Krzyśka znajdziecie w naszej galerii na górze strony.

 

Krzysiek pracuje jako lektor. W ponad 100-letnim domu zorganizował prowizoryczne studio

Krzysiek jest z zawodu lektorem i w ramach pracy nagrywa audiobooki. Aby móc realizować kolejne projekty, musiał w swoim ponad 100-letnim domu zorganizować studio. Poradził sobie wyśmienicie, bo do konstrukcji odpowiedniego miejsca użył dwóch starych szaf. -

Studio skleiłem z dwóch (szaf - przyp. red.), bo miałem i wełny akustycznej z budowlanego. Oczywiście wszystko na sznurki, jak prawdziwy lektorski nomada

- słyszymy na filmiku. I tu nie obyło się bez niespodzianek. Sufit zaczął przeciekać, ale właściciel i konstruktor domowej wersji studia szybko znalazł rozwiązanie. - Pewnego deszczowego dnia po powrocie do domu zastała nas niespodzianka. Dodatkowe prysznice w nieoczekiwanych miejscach, w tym jeden dokładnie nad mikrofonem. Przestawiłem studio na drugą stronę pokoju, zyskując dodatkowe udogodnienia i teraz jest dobrze - poinformował Krzysiek. Poznajecie jego głos? Nagranie znajdziecie poniżej. 

 
 
Więcej o:

Nie przegap najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj Plotek.pl naGOOGLE NEWS