Sylwia Madeńska walczy o swoje z Mikołajem Jędruszczakiem. Kością niezgody okazał się pies. "Musiałam zaangażować policję"

Sylwia Madeńska opublikowała obszerny wpis na Instagramie, w którym oskarża Mikołaja Jędruszczaka o zabranie psa. Para miała się definitywnie rozstać pod koniec wakacji.

Sylwia Madeńska i Mikołaj Jędruszczak poznali się w pierwszej edycji "Love Island", gdzie obydwoje szukali miłości. Udało im się ją odnaleźć między sobą i przez długi czas twierdzili, że ich uczucie poza kamerami wcale nie zgasło. Od tej pory para miała wiele wzlotów i upadków. Choć rozstali się już we wrześniu 2020 roku, to kilka miesięcy później spędzili wspólne wakacje. Teraz wygląda na to, że ponownie są w chłodnych stosunkach, a kością niezgody okazał się pies.

Zobacz wideo "Love Island". Pocałunek Pauliny i Andrzeja

Sylwia Madeńska walczy o psa z Mikołajem Jędruszczakiem

Madeńska dodała obszerny wpis na Instagramie, w którym wyznała, że jej związek z Jędruszczakiem zakończył się pod koniec wakacji. 

Od lutego tego roku spotykaliśmy się ponownie. Myślałam, że uda nam się sobie zaufać, jednak tak się nie stało, dlatego sześć tygodni temu zdecydowałam o rozstaniu i całkowitym zerwaniu kontaktów między nami.
 

Po tym czasie zapłakany mężczyzna miał pojawić się u niej w domu i poprosić wypożyczenie psa na jedną noc. Choć sytuacja miała mieć miejsce w połowie września, to ukochany zwierzak wciąż nie wrócił do swojej właścicielki.

Dwa tygodnie temu Mikołaj pojawił się pod moim domem, dopytując, czy kogoś mam i płacząc, poprosił o to, abym udostępniła mu psa na noc. Działo się tak kiedyś kilkukrotnie, gdy miał gorszy okres w swoim życiu i gdy nie chciał przyjąć mojej pomocy, to Oreo dawała mu ukojenie, dlatego nic nie wzbudziło moich podejrzeń. Miał ją zwrócić kolejnego dnia, niestety tak się nie stało.

Madeńska zgłosiła sprawę na policję, a teraz apeluje do odbiorców o pomoc w odnalezieniu futrzaka. Jak twierdzi była uczestniczka "Love Island", mężczyzna miał nawet sfałszować dokumenty psa, aby świadczyły o tym, że należy do niego.

Musiałam w całą sprawę zaangażować policję, która nie podejmuje żadnych działań, dlatego postanowiłam wydać to oświadczenie. (...) Mikołaj, aby zrealizować swój plan, był gotów posunąć się nawet do tego, że sfałszował dokumenty u hodowcy, bez mojej wiedzy. Użył pretekstu, że Oreo będzie psem wystawowym.

Jak twierdzi była partnerka Jędruszczaka, takie sytuacje między dwojgiem kochających się ludzi są niedopuszczalne.

Nie robi się takich rzeczy osobie, którą się podobno kocha, dlatego apeluję z tego miejsca do mojego byłego partnera i do osoby, która mu pomaga, aby polubownie oddano mi psa i aby zakończyć ten cyrk i jakoś się dogadać.

Poprosiliśmy Mikołaja Jędruszczaka o komentarz w sprawie zaginionego psa. Jeśli tylko otrzymamy odpowiedź, opublikujemy ją na stronie. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.