Vega odniósł się do miażdżącej krytyki "Botoksu". I POPŁYNĄŁ. "To nagonka na zlecenie wyspecjalizowanej agencji"

"Botoks" w swój premierowy weekend pobił rekordy oglądalności. Z tej okazji Patryk Vega po raz pierwszy odniósł się do miażdżącej krytyki jego filmu, którą nazwał "nagonką".

Patryk Vega nie potrafi przyjąć krytyki swojego nowego filmu "Botoks", który zebrał fatalne recenzje i został uznany za słabą produkcję. Reżyser jako powód do zwrócenia się do krytyków i ukazania wielkości filmu uznał fakt, że po wejściu do kin w ciągu trzech dni obejrzało go 711 tysięcy widzów. Pochwalił się tym na Facebooku, a swój wpis uznał za doskonałą okazję do wyrażenia swojego zdania na temat krążących w sieci negatywnych opinii, które uznał za nagonkę. Uważa, że są one zlecane przez wyspecjalizowane agencje.

Kochani, w ciągu ostatnich dni wielu z Was pytało mnie o przyczyny medialnej nagonki na film 'Botoks' oraz negatywnych wpisów na forach wysyłanych z tych samych adresów IP na zlecenie wyspecjalizowanej agencji. Dla mnie odpowiedź jest jasna. 'Botoks' jest filmem, który rozszerza światło w świecie ogarniętym ciemnością. A to, czego jesteśmy świadkami, jest niczym innym, jak starciem ciemności ze światłem - napisał.

W dalszej części wpisu podziękował widzom, że nie uwierzyli w żadne kłamliwe recenzje i poszli sami się przekonać, czy było warto.

Dziękuję Wam, że poszliście na mój film, chociaż mówiono Wam, byście tego nie robili. Cieszę się, że od tej chwili to Wy będziecie mówić o 'Botoksie', bo nie zagłuszy Was żadna kłamliwa, pisana na zlecenie recenzja.

Pod postem swoje zdanie postanowili wyrazić internauci. Zwrócili się oni do Vegi, że nie potrafi przyjąć konstruktywnej krytyki i że nie może pogodzić się z tym, że po prostu zrobił słaby film.

A nie przyszło ci do głowy, że zrobiłeś słaby film? Chociaż w sumie ciężko to nazwać filmem. (...) Im więcej oglądam twoich filmów, tym bardziej mam wrażenie, że 'PitBulla' zrobił ktoś za Ciebie...
Tak, tak, wszystko jest teorią spiskową... Patryk Vega to bezczelny gość, ponieważ wypuszcza odrealniony film i ma tupet wmawiać, że cała Polska chce zagłuszyć obraz pseudoprawdy jaką tworzy.
No tak, bo jeśli komuś film się nie podobał, to jest to kłamstwo i jego recenzja będzie kłamliwa. Wkurza mnie to, że ludzie rzucają słowem 'hejt' czy 'nagonka' na lewo i prawo, bo nie potrafią przyjąć krytyki.

Przypomnijmy, że pierwszą osobą, która publicznie wyraziła swoje zdanie i podzieliła się swoimi negatywnymi wrażeniami, była Karolina Korwin Piotrowska. Ostrzegła Polaków, że idąc na "Botoks" do kina, zmarnują tylko czas i pieniądze.

Mimo wszystko Patryk Vega na tyle mocno wierzy w swój talent i dar przestawiania trudnych tematów, że krytykę woli odbierac jako "nagonkę". Czy naprawdę wszystkie najbardziej opiniotwórcze portale, które krytykują "Botoks" działają na zlecenie "wyspecjalizowanych agencji"? Może reżyser powinien zastanowić się nad ich słowami i pogodzić się ze słowami krytyki? Bo to chyba już paranoja.

AW