Monika ZAMACHOWSKA w ślubnej sesji dla "Vivy!". "Żyliśmy w przekonaniu, że ten związek nie przetrwa"

Ich związek od początku wzbudzał kontrowersje. Spotykać zaczęli się będąc jeszcze w związkach małżeńskich, teraz sami wzięli ślub. Monika Zamachowska (już nie Richardson!) w swoim najszczerszym jak dotąd wywiadzie opowiada o ukochanym Zbyszku i ich miłości, o odrzuceniu przez środowisko. Wywiad ozdobiony jest pięknymi zdjęciami, na których pani Zamachowska pozuje w sukniach Macieja Zienia.
Monika Zamachowska Monika Zamachowska Viva!

Monika Zamachowska

Nikt nie wierzył, że ich uczucie przetrwa choćby rok. Oni jednak nie dość, że nadal są razem, to właśnie postanowili uprawomocnić swój związek. 3 maja w Tołkini pod Kaliszem wzięli ślub. Ale nie tylko to zszokowało opinię publiczną. Monika Richardson przyjęła bowiem nazwisko męża, Zbigniewa Zamachowskiego. W pierwszym po ślubie wywiadzie dla "Vivy!" dziennikarka zdradziła, dlaczego zdecydowała się na tak radykalne posunięcie.

Pamiętam, jak któregoś dnia - od rana dyskutowaliśmy o przygotowaniach do tego ślubu - zapytałam Zbyszka: "A co sądzisz, kochanie, żebym była Zamachowska?" (...) Oniemiał, a po kilku sekundach zaczął się śmiać z niedowierzaniem: "Naprawdę?! Jezu... to byłoby fantastyczne!". Chyba go zaskoczyłam. Nigdy wcześniej żadna kobieta nie używała jego nazwiska i myślę, że było mu przykro z tego powodu.

Monika ZamachowskaViva!

Para miała wątpliwości, jak ludzie zareagują na tę decyzję. Postanowili jednak, że znów mimo wszystko zaryzykują. Cały ich związek był przecież od początku takim ryzykiem.

Wylano na nas wiadra pomyj. (...) Ale nikt nie wie, że bardzo długo żyliśmy w przekonaniu, że ten związek nie przetrwa. Zresztą Zbyszek nazwał to bardzo precyzyjnie: "Nie posklejamy tego". Nie posklejamy naszego romansu, nie zbudujemy z niego czegoś trwałego. (...) Mamy szóstkę dzieci, mamy naszych - wtedy jeszcze - małżonków, jest za dużo elementów, które do siebie nie pasują. To się nie może udać.

Decyzją o ślubie naprawdę zaskoczyli wszystkich. No bo po co im to teraz?

Mieliśmy potrzebę, żeby obwieścić całemu światu, że jesteśmy razem nie dlatego, że jest nam dobrze w łóżku albo że teraz nie mamy już innego wyjścia, bośmy się rozwiedli i to wstyd, tylko dlatego, że chcemy razem iść przez życie, razem wychowywać moje dzieci, razem troszczyć się o dzieci Zbyszka i opiekować naszymi rodzicami, zadbać o tę resztkę kariery, która nam została, wzajemnie się wspierając.

Monika Zamachowska i Zbigniew ZamachowskiKapif

Monika Zamachowska i Zbigniew ZamachowskiKapif

Monika Zamachowska i Zbigniew Zamachowski Monika Zamachowska i Zbigniew Zamachowski Kapif

Monika Zamachowska

Zamachowska zdradziła również, że zapalnikiem wszystkich decyzji odnoście poukładania sobie życia na nowo, był rozwód Zamachowskiego.

Nigdy tego dnia nie zapomnę, czekałam na Zbyszka w kawiarni Kafka przy ulicy Oboźnej. Przyszedł i powiedział: "Żona się ze mną rozwodzi".

Jak twierdzi dziennikarka, ten moment ich "wyzwolił", bo w innej sytuacji pewnie nigdy nie podjęłaby decyzji o rozwodzie z mężem, z którym od dawna nie była szczęśliwa. Widywali się rzadko, niewiele ich łączyło - zainteresowania i pasje zawsze mieli inne, a przyszedł moment, w którym nie mieli praktycznie o czym rozmawiać. Czuła się samotna. Podobne zresztą jak Zamachowski, z którym coraz częściej wtedy rozmawiała.

Kiedy z naszych rozmów powoli wyłonił się obraz mężczyzny, który od lat funkcjonował w swoim związku właściwie jako niepotrzebny mebel, przesuwany z kąta w kąt, coś we mnie pękło. Nie z litości, ale z czułości, tkliwości wobec geniusza. Pomyślałam sobie, jeśli jest to tylko możliwe, oddam Zbyszkowi radość życia, którą miał, kiedy poznaliśmy się przed 30 laty i której nie miał, gdy spotkaliśmy się 3 lata temu.

Monika Zamachowska i Zbigniew ZamachowskiKapif

Monika Zamachowska i Zbigniew Zamachowski Monika Zamachowska i Zbigniew Zamachowski Kapif

Monika Zamachowska

Monika otwarcie opowiedziała również o rozwodzie. Uważa, że ta decyzja była słuszna. W końcu przestała oszukiwać siebie i swoich bliskich. Najbardziej ze Zbyszkiem martwili się jednak o dzieci i to, jak one zniosą rozstanie rodziców.

Próbowaliśmy zrobić wszystko, żeby dzieci przeszły przez to doświadczenie z jak najmniejszymi stratami moralnymi. I mogę powiedzieć, że to się udało w stosunku do moich: Zosi i Tomka. Nie mogę i nie chcę wypowiadać się na temat dzieci Zbyszka.

Monika ZamachowskaKapif

Monika Zamachowska i Zbigniew Zamachowski Monika Zamachowska i Zbigniew Zamachowski Kapif

Monika Zamachowska

Pani Zamachowska przyznaje również otwarcie, że ten związek kosztował zarówno ją jak i jej obecnego męża wiele przykrości. Tabloidy nie szczędziły im przykrych słów, odwrócili się od nich znajomi. Ucierpiała także na tym kariera każdego z nich, ale to szczególnie Zamachowska była niemile widzianą w "towarzystwie".

Byłam persona non grata. Byłam złodziejką męża, która zabrała dzieciom kochającego ojca, jeszcze w kapciach i z kubkiem parującej herbaty w ręku. (...) W pewnym momencie ludzie bali się ze mną publicznie rozmawiać, choć czasami podchodzili i ukradkiem szeptali: "Boże, jak ja trzymam za ciebie kciuki, ja bym w życiu nie miał, nie miała takiej odwagi". To były wręcz akty heroizmu z ich strony, jak się domyślam. Byłam trędowata. Wokół mnie panowała zmowa milczenia - tej pani nie ma.

Pocieszenie i wsparcie mieli wtedy tylko w sobie.

Zabrzmi to banalnie, ale kiedy Zbyszek miał kryzys, powtarzałam mu: "Nie martw się, mamy siebie, przetrwamy". Kiedy ja płakałam, że dłużej tego nie wytrzymam, wystarczyło, że był obok mnie, utulił, nawet słowa były zbędne. Nie da się wszystkiego nazwać słowami, wytłumaczyć. Wiedziałam, że jestem gotowa dla tej miłości zaryzykować. I bardzo dużo zaryzykowałam. (...) Oboje ze Zbyszkiem przeszliśmy przez piekło. Co jeszcze może się zdarzyć? Odrzucenie, ostracyzm... wszystko już było. Ja się rzadko załamuję, ale jak już, to totalnie: płaczę, nie mogę wstać, nogi się pode mną uginają. A jednak nawet w tych najcięższych chwilach nigdy nie doszłam do etapu depresji, nigdy nie miałam takiego doła, żeby mi się żyć nie chciało, bo trzymała mnie nasza miłość.

Monika Zamachowska i Zbigniew ZamachowskiKapif