Marina zawsze kibicowała mężowi z trybun, ale na meczu Polska-Korea się nie zjawiła. Za to w domu... To się nazywa doping!

Marina nie zjawiła się na wtorkowym meczu Polska-Korea. Kibicowała w domu, a nagraniem pochwaliła się na Instagramie. Największą uwagę skupiła oczywiście na mężu.

Od pewnego czasu krążą plotki, że Marina i Wojciech Szczęśni zostaną rodzicami, na co wskazują także najnowsze zdjęcia. Ponoć jest to już 6. miesiąc. Oni sami nie odnieśli się do tych informacji, a ich menadżer w rozmowach z mediami zaprzecza. Teraz temperaturę wokół tematu podkręciła nieobecność Mariny na meczu Polska-Korea.

GRZEGORZ CELEJEWSKI

Marina nie ukrywa, że jest największą fanką swojego męża i pojawia się na prawie każdym meczu, podczas którego on stoi na bramce. Zabrakło jej jednak we wtorek w Chorzowie. Na Instagramie możemy zobaczyć, jak kibicowała polskiej drużynie.

Wojtuś!! - krzyknęła, gdy na ekranie pojawił się Szczęsny podczas grania hymnu.

Gdy jej mąż wybił piłkę lecącą prosto do bramki, nie ukrywała swojej radości.

Proszę bardzo. Oo, pięknie! Pięknie! - mówiła zachwycona.
No Wojtuś, elegancko, Kocur! - pochwaliła go po kolejnej udanej interwencji.

Akcji w meczu Polska-Korea nie brakowało, a nasza drużyna kilka razy znalazła się w opałach. Szczęsny musiał więc jeszcze kilkukrotnie bronić, żeby przeciwnicy nie zdobyli gola. Tym samym wzbudził zachwyt u swojej żony.

No już 5 czy 6 interwencja. Powtórka, patrzcie! WOW, sztos - komplementowała.

Ostatecznie mecz zakończył się wygraną Polaków 3:2. Też kibicowaliście? 

AW

Więcej o: