Robert El Gendy rzadko widzi się z tatą. To rodowity Egipcjanin. Pokazał z nim zdjęcie

Robert El Gendy niepopularne w Polsce nazwisko i oryginalną urodę zawdzięcza ojcu, który jest rodowitym Egipcjaninem. Jakie mają relacje?

Robert El Gendy dał się poznać już parę lat temu, gdy w duecie z Tamarą Gonzalez Pereią tworzyli zgrany duet w "Pytaniu na śniadanie". Po latach wrócił do programu i dziś prowadzi go z Klaudią Carlos. Od zawsze widzów i fanów sympatycznego prezentera ciekawiło, skąd pochodzi jego charakterystyczne, niespotykane nazwisko i egzotyczna uroda. 

Zobacz wideo Olek Sikora: Nie wiedziałem, co to hamulec zawodowy

Robert El Gendy na zdjęciu z tatą. Rzadko się widują

Robert El Gendy jest owocem miłości Polki i Egipcjanina. Para poznała się na studiach w Moskwie, zaś sam dziennikarz przyszedł na świat w Olsztynie, gdzie spędził pierwsze lata życia. Po jakimś czasie wyjechał jednak do miasta, z którego pochodził jego tata - Kairu. Niestety, związek rodziców gwiazdora TVP nie przetrwał próby czasu i wtedy Robert El Gendy wrócił z mamą na Warmię. Od tamtego czasu musiał dzielić życie między oddalone od siebie o niemal trzy tys. kilometrów państwa. Choć nie było to łatwe, dziś bardzo docenia możliwość czerpania wszystkiego, co najlepsze z dwóch tak różnych kultur. Podczas jednego z wyjazdów do Kairu prezenter postanowił podzielić się z internautami wyjątkową fotografią - na zdjęciu pozuje wspólnie z ukochanym tatą.

Niby jesteśmy tacy różni, ale też i podobni. Wrażliwość i miłość w sobie mam po ojcu na pewno. Okazywanie uczuć bliskim daje cudowną życiową moc

- pisał wówczas pod zdjęciem na Instagramie.

 

Robert El Gendy jest ojcem trzech chłopców. Jednego z nich spotkał przypadkiem w samolocie

Robert El Gendy jest ojcem trzech chłopców Kuby, Oliwiera i Macieja. Najstarszy - 22-letni Maciej El Gendy dostał się na wymarzony kierunek studiów - lotnictwo i kosmonautykę. Jest już na trzecim roku i właśnie zalicza praktyki. Dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności Robert El Gendy jakiś czas temu spotkał go na pokładzie jednego z samolotów. "Mój syn, ale niespodzianka! Muszę się pilnować, aby wioski mu nie robić, ale jak mam powstrzymać się od uczuć? Jestem w cholerę dumny. Trudno będę bił brawo. Brawo, brawo. Mój dyrygent, a za kilka lat przyszły pilot. Przepraszam! Nie mogłem się powstrzymać. Koniec wioski, lecimy synku. Wzrusz" - napisał podekscytowany El Gendy.

Więcej o: