Angel Salazar był kubańsko-amerykańskim aktorem i komikiem. Fani z pewnością pamiętają jego rolę w filmie "Punchline" z 1988 roku, gdzie zagrał u boku Toma Hanksa. Sporą rozpoznawalność przyniósł mu także występ w hicie "Człowiek z blizną" z Alem Pacino. Salazar pojawił się tam jako charyzmatyczny Chi Chi. Na swoim koncie miał kilkadziesiąt filmów i seriali. O śmierci aktora poinformowała jego wieloletnia przyjaciółka. Jeszcze 4 sierpnia można było go zobaczyć na scenie w Reno's Silver Legacy Resort.
Według Ann Wingsong, która była nie tylko bliską Salazara, ale również jego przedstawicielką, gwiazdor zmarł we śnie, w domu swojego przyjaciela w Brooklynie. "W niedzielę rano, jak powiedziała Wingsong, przyjaciel poszedł sprawdzić, co się dzieje z Salazarem w pokoju i znalazł jego ciało w łóżku" - czytamy na portalu TMZ. Przyczyna śmierci nie została na razie ujawniona, ale przedstawicielka w tej samej rozmowie wyznała, że Salazar zmagał się z problemami z sercem.
"Spoczywaj w pokoju. "Chichi", byłeś niesamowitym aktorem i dobrym przyjacielem. Od "Człowieka z blizną" po styl Carlita. Będzie mi brakowało twojego komediowego humoru." - pisał artysta Tito Puente. Kilka słów dorzuciła od siebie również aktorka Kadrolsha Ona Carole. "Wróciłam do domu z planu zdjęciowego i dowiedziałam się, że zmarł mój drogi bliski przyjaciel Angel Salazar. Angel i ja pracowaliśmy razem przez lata. Będę tęsknić za jego wygłupami i wesołym śmiechem. Bardzo smutne. Kocham cię przyjacielu. Spoczywaj w pokoju." - czytamy. Salazar słynął ze swojego humoru i ogromnego dystansu do życia. To właśnie te cechy sprawiły, że fani zapamiętają go również jako utalentowanego komika. Aktor miał na swoim koncie udział w wielu programach komediowych. Swego czasu wystąpił nawet na "Last Comic Standing". W głowach fanów z pewnością brzmi teraz jego ikoniczne zdanie "Sheck it out!", którego używał przed żartami i w trakcie występów. ZOBACZ TEŻ: Nie żyje była szefowa YouTube'a. Susan Wojcicki miała polskie korzenie