Nie żyje dziennikarka Trójki. Magdalena Karczewska-Ścibińska miała 42 lata

Nie żyje dziennikarka Magdalena Karczewska-Ścibińska. O jej śmierci poinformowało w mediach społecznościowych radio Trójka.

Magdalena Karczewska-Ścibińska przez dekadę była związana z radiową Trójką. Dziennikarka odeszła w wieku 42 lat. O jej śmierci poinformowano w mediach społecznościowych Programu Trzeciego Polskiego Radia. Mąż zmarłej poinformował o dacie pogrzebu.

Zobacz wideo Magdalena Stużyńska o "Złotopolskich". Na wspomnienie zmarłego aktora zaszkliły jej się oczy

Zmarła była dziennikarka radiowej Trójki. Tak ją pożegnano 

Dziennikarka odeszła w wieku 42 lat. Jak poinformował mąż zmarłej, pogrzeb Magdaleny Karczewskiej-Ścibińskiej odbędzie się 23 lipca o godzinie 10:30 w kaplicy cmentarza komunalnego w Chojnicach. Trumna z ciałem kobiety zostanie złożona na tamtejszym cmentarzu parafialnym. "Trudno to zaakceptować ale możemy się pożegnać..." - napisał mąż dziennikarki. We wzruszającym wpisie pożegnali ją byli współpracownicy z radiowej Trójki, z którą związana była przez wiele lat zawodowej kariery. 

Z wielkim bólem przekazujemy informację o śmierci naszej redakcyjnej koleżanki, Magdaleny Karczewskiej-Ścibińskiej. Magda pracowała w Trójce w latach 2011-2021. Była reporterką, prowadzącą audycję #ZagadkowaNiedziela i wydawczynią. Ponadto realizowała się jako nauczycielka. Miała 42 lata. Rodzinie, najbliższym i przyjaciołom Magdy, składamy wyrazy głębokiego współczucia. Pogrążona w żalu i smutku Redakcja Programu Trzeciego Polskiego Radia

- czytamy we wpisie na Facebooku. 

Magdalena Karczewska pracowała jako tłumaczka

Jak poinformował portal Wirtualne Media, przez ostatnie lata dziennikarka pracowała jako tłumaczka. Na portalu Linkedin Karczewska-Ścibińska opisywała swoją drogą zawodową. Tak wyglądały ostatnie lata jej kariery. "Mówią, że jeśli chcesz mieć pracę swoich marzeń, po prostu zacznij ją robić. Wreszcie mam odwagę, choć zajęło mi to trochę więcej czasu niż zwykle. Już jako mała dziewczynka fascynowały mnie tłumaczenia audiowizualne. Uwielbiałam śledzić i porównywać wersję oryginalną z tłumaczeniem. W polskiej telewizji jest to przeważnie lektor, więc można usłyszeć oryginał. (...) Pięć lat i trzy różne prace zajęło mi zrozumienie, że naprawdę chcę to robić. Tłumaczenie, napisy, korekta. W końcu zrozumiałam, że muszę przejść całą drogę - od pracy nauczyciela, przez dziennikarkę w czołowej rozgłośni radiowej w Polsce, aż do opanowania języka polskiego i angielskiego. Teraz rozpoczynam własną podróż przez języki, filmy i światy, aby być usatysfakcjonowanym tym, co robię" - napisała na swoim profilu. 

Więcej o: