Zaginięcie nastolatki od lat jest jedną z najbardziej elektryzujących spraw w kraju. Do dziś Iwona Wieczorek nie została odnaleziona, a policja stara się ustalić, co wydarzyło się w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku. Niedawno na nowo rozgorzała dyskusja o tym, co faktycznie mogło się stać feralnej nocy. Funkcjonariusze poszukują kierowcy białego fiata cinquecento. Już wiadomo, dlaczego zdecydowano się na ustalenie jego tożsamości.
Od wielu lat śledczy próbują ustalić, co faktycznie stało się z Iwoną Wieczorek. W sieci roi się od teorii spiskowych na temat sprawy. Na rozwiązanie czeka również matka nastolatki, która do dziś nie wie, co się stało z córką, ale wierzy, że pewnego dnia pozna prawdę. W poszukiwania zaangażowany był najpopularniejszy detektyw bez licencji Krzysztof Rutkowski, a zdjęcia z jego akcji w tej sprawie znajdziecie w naszej galerii na górze strony. Celebryta niewiele zdziałał. Kilka dni temu policja opublikowała ważne oświadczenie na stronie internetowej. "Policjanci ze stołecznego Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw, którzy prowadzą tę sprawę, uzyskali informację, że związek z zaginięciem kobiety może mieć kierowca białego fiata cinquecento. Pojazd przemieszczał się 17 lipca 2010 roku o godzinie 5:07 w Gdańsku ulicą Pomorską w rejonie Parku Reagana" - czytamy. Jak ustaliła Wirtualna Polska, nie jest to jednak przypadek.
Nie jest to efekt kolejnej analizy nagrań z monitoringu, a konkretnych informacji o pewnej osobie, których jesteśmy w posiadaniu
- przekazał portal. Podaje również, że nie jest wykluczone, iż celem opublikowania tego nagrania jest ustalenie, kim są dwaj mężczyźni, którzy pojawiają się w prawym, górnym rogu. Możliwe, że są oni w posiadaniu ważnych informacji.
"Fakt" postanowił skontaktować się z byłym analitykiem Komendy Głównej Policji Markiem Siewartem, który badał sprawę m.in. zamordowania generała Marka Papały. Kryminalny został ściągnięty z emerytury w 2011 roku, aby wytyczyć kierunki, jakimi powinni podążać śledczy. Większość z jego analiz zostało jednak zignorowanych. Siewart wskazał, co może być kluczowe w tej jakże medialnej sprawie. Zauważył, że ważne może być to, co działo się tydzień wcześniej, gdy Wieczorek wracała z koleżanką z dyskoteki tą samą drogą. Iwona miała spotkać kolegów swojego chłopaka Patryka G., którzy mieli ją pobić.
Należałoby ustalić nazwiska tych kolegów. Nie może być tak, że koleżanka, która jest z nią, która praktycznie wszystkich zna, mówi, że ona nic nie pamięta. Jest to niemożliwe, bo takich rzeczy się nie zapomina. Jeżeli Katarzynę P. pyta się o te rzeczy po tygodniu czy po miesiącu, czy po roku i ona ciągle mówi, że nie pamięta, to świadczy tylko o tym, że ukrywa jakieś fakty, które są dla niej niewygodne, albo boi się je ujawnić. [...] Policjanci powinni podczas przesłuchania ją "przycisnąć". [...] Zwracałem również uwagę na zachowanie Patryka G. podczas przesłuchania. [...] Był ewidentnie zdenerwowany i wielokrotnie zmieniał wersje wydarzeń na temat tego, co robił i gdzie był feralnej nocy. Sprawa jego udziału w zaginięciu Iwony nie jest w żaden sposób do końca zbadana
- stwierdził Siewart.
Nie przegap najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj Plotek.pl naGOOGLE NEWS
Komentarze (44)
Zaginięcie Iwony Wieczorek. Nowe fakty. Kim są dwaj mężczyźni na policyjnym nagraniu?