Ewa Krawczyk nie pogodziła się ze stratą męża. W poruszający sposób uczciła jego pamięć

Od śmierci Krzysztofa Krawczyka minęły już ponad dwa lata. Mimo to jego żona wciąż nie pozbierała się po stracie ukochanego. W najnowszym wywiadzie opowiedziała o tym, jak teraz wygląda jej życie.

Ewa Krawczyk latami była związana z piosenkarzem Krzysztofem Krawczykiem. Para poznała się w Chicago w 1982 roku. Wówczas wokalista związany był z drugą żoną Haliną Żytkowiak. Mimo dzielącej ich sporej różnicy wieku oraz stanu cywilnego artysty, między tą dwójką dość szybko zaiskrzyło. Zakochani pobrali się jeszcze w Stanach Zjednoczonych. Po przyjeździe do Polski okazało się, że ich małżeństwo jest nieważne. W związku z tym zalegalizowali związek w kraju. Po jakimś czasie ich relacje uległy jednak pogorszeniu i para się rozstała. Życie w pojedynkę nie należało do najprostszych. Po zażegnaniu kryzysu ponownie się zeszli. Byli razem przez 40 lat. Rozdzieliła ich śmierć artysty. Ewa Krawczyk do dziś przeżywa stratę ukochanego męża. W wywiadach wielokrotnie podkreślała, że jest jej niewiarygodnie ciężko. Tak samo było i tym razem. 

Zobacz wideo Za Krzysztofem Krawczykiem będziemy tęsknić wszyscy. Piosenki niektórych twórców nigdy się nie starzeją

Ewa Krawczyk wciąż ubolewa nad śmiercią męża. "To nie jest prawda, że czas leczy rany"

Ewa Krawczyk w najnowszym wywiadzie wyznała, że mimo upływu czasu wciąż nie może pogodzić się ze stratą. "To nie jest prawda, że czas leczy rany. Nie leczy. Nie pogodziłam się z odejściem Krzysia i chyba nigdy do końca się z tym nie pogodzę. Oczywiście, próbuję uczyć się nowego życia bez męża, ale idzie mi bardzo wolno" - przyznała w rozmowie z magazynem "Świat i ludzie". W dalszej części wyjawiła, że każdy dzień od śmierci męża upływa jej bardzo podobnie. Wiara pomaga jej przetrwać. "Poświęcam godzinę dziennie na modlitwę bez względu na to, gdzie jestem. Wiara daje mi oparcie i wielką siłę. Zresztą oboje z Krzysiem w niej znajdowaliśmy pociechę" - dodała

Ewa Krawczyk uczciła pamięć po zmarłym mężu. "Bardzo wzruszająca podróż"

Jak się okazuje, małżonkowie mieli wspólne marzenie. Chcieli wybrać się we wspólną podróż do Rzymu i Watykanu. Niestety, plany pokrzyżowała im śmierć muzyka. Mimo to Ewa Krawczyk postanowiła sama zrealizować to przedsięwzięcie. W ten sposób chciała uczcić pamięć po zmarłym mężu. "To była bardzo wzruszająca podróż. Niezapomniane, trudne do opisania słowami, bardzo religijne, mistyczne przeżycie" - powiedziała w tej samej rozmowie. 

Krzysztof Krawczyk z żonąKrzysztof Krawczyk z żoną KAPiF

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.