Niewybredne żarty dziennikarzy z Rafała Zawieruchy podczas nocy oscarowej. Czy tylko nas one nie bawią?

Oscary 2020. Na gali zabrakło Rafała Zawieruchy, ale krytycy i tak przypomnięli jego rolę w filmie "Dawno temu w... Hollywood".

Ku niezadowoleniu lwiej części internautów, Karolina Korwin Piotrowska po raz kolejny komentowała galę wręczenia Oscarów. W studiu Canal + towarzyszyli między innymi Michał Walkiewicz, redaktor naczelny serwisu "Filmweb".

Oscary 2020. Żarty z Rafała Zawieruchy

Oscary to emocje. Aby rozładować napięcie, komentujący od czasu do czasu żartowali z tego, co działo się w Los Angeles. Nie obyło się też bez nawiązań do Rafała Zawieruchy, który zagrał w nominowanym filmie "Pewnego razu w... Hollywood". Sam jego występ w produkcji Quentina Tarantino rozgrzał Polaków do czerwoności. Finalnie okazało się jednak, że 33-latek powiedział w filmie zaledwie jedno zdanie.

Karolina Korwin Piotrowska i spółka uznali, że jest to świetny powód do żartów. Po tym jak Brad Pitt otrzymał Oscara za najlepszą męską rolę drugoplanową, dziennikarze zaśmiali się, że statuetka powinna trafić w ręce Zawieruchy.

Za pierwszym razem było to śmieszne, ale ileż można żartować z tego samego? Przestaliśmy liczyć docinki dziennikarzy po tym, jak zasugerowali, że specjalnie dla Zawieruchy powinna powstać oddzielna kategoria - najlepsza rola krótkometrażowa.

Nie możemy jednak powiedzieć, że dziennikarze byli monotematyczni. Drugim gorącym tematem była reakcja Billie Eilish na występ Mai Rudolph i Kristen Wiig. Kamery zarejestrowały jej wyraźne zdezorientowanie. Coś nam mówi, że w sieci szybko pojawią się memy.

Więcej o: