Miał prawie 14 promili! I żyje!

Nowy rekord pijaństwa.

13,74 promila alkoholu we krwi wskazało badanie mieszkańca Alfredówki na Podkarpaciu. By doprowadzić się do takiego stanu, mężczyzna musiał pić bez przerwy przez kilkanaście dni. Niechlubny rekordzista miał jednak wiele szczęścia, bo gdy leżał nieprzytomny przy drodze zauważyli go strażnicy miejscy z Nowej Dęby. Nie mogli nawiązać z nim żadnego kontaktu,  więc wezwali karetkę pogotowia. W szpitalu lekarze stwierdzili, że poziom alkoholu wynosi u niego niemal 14 promili, a dawka śmiertelna to ok. 4,5 promila.

Nie chce mi się do tej pory wierzyć. To jest wynik badania krwi, robionego w szpitalu i zapisanego w dokumentacji medycznej - powiedział reporterowi RMF24 komendant straży miejskiej z Nowej Dęby.

Dotychczas każdy, kto upoił się do tego stopnia, umierał z przepicia lub co gorsza powodując wypadek samochodowy. Temu mężczyźnie los sprzyjał.

ao

Więcej o: