Top Chef: Złamano reguły programu. Przez figę z makiem. Dosłownie i w przenośni. Nowak: Wprowadzacie w błąd

Co zdarzyło się w 4. odcinku?
Top Chef Top Chef Screen z Polsat

Pierwszy ogień

Polska podrobami stoi. Nie sposób nie zgodzić się z tym twierdzeniem jednego z jurorów "Top Chef" szgeólnie wtedy, gdy otworzymy legendarną "Kuchnię polską". Języki, płucka, serca. W gospodarstwie domowym nic się nie marnuje. Potrzeba jednak nie byle jakich umiejętności, żeby z produktów przez wielu uznawanych za zło koniecznie, czy nawet odpadki, uczynić pyszne danie. Czy takimi popisali się uczestnicy "Top Chefa"?

Najpierw zawodnicy wyciągali ze stojaka po jednym nożu, na każdym była cyfra. Oznaczała ona kolejność, w jakiej należało wchodzić do spiżarni po główne składniki dania, czyli podroby. Do wyboru płuca, wątróbki, grasica czy ozory: 11 różnych składników. Każdy brał jednak je nie dla siebie, ale dla osoby następnej w kolejce. Numer pierwszy wylosowała Malika. Gdy stanęła przed stołem w spiżarni, od razu wiedziała, co wziąć. To, czego sama nie chciałaby dostać, czyli płuca. Kiedy wręczyła je Darkowi, ten nie był zachwycony.

To był nokaut po prostu!
Nie ma czasu na sentymenty - argumentowała swoją decyzję Malika. - Musiałam się pozbyć tego, z czym będę miała najwięcej problemów.

Dariusz Kuźniakmat. prasowe

Decyzja Maliki jest poniekąd zrozumiała. To jest konkurs. Czy jednak zagrała fair? Z pewnością jednak jej ruch zaważył na atmosferze całego odcinka, a może i nawet kilku następnych tygodni. W następnych konkurencjach nerwy Darka nie wytrzymywały.

Inną osobą, która podłożyła konkurentowi świnię, a właściwie ozora, był Piotr Ogiński, który właśnie taki produkt przeznaczył dla Marcina Piotrowskiego.

Zawsze się chwali, że jest najlepszy, to jeżeli ktoś ma sobie poradzić z ozorem, to on - mówił trochę z przekąsem Ogiński.

Być może wybór blogera podyktowany był lekką frustracją po tym, jak jemu wręczono miskę kurzych serc.

To tak, jakby puścić ślepego za kółko. W ogóle nie wiedziałem, jak się do tego zabrać. Kurze serca?! To byłaby ostatnia rzecz, jaką bym wybrał w sklepie. Już prędzej kupiłbym psią karmę - mówił Ogiński.

Zdezorientowanie kucharza było widoczne jak na dłoni, całe szczęście, że pomocną dłoń wyciągnął do niego Argentyńczyk Martin Castro, który naprowadził kolegę na właściwy przepis.

To nie mogło się udać - mówił Ogiński. - Ale jestem jak kot i spadam na 4 łapy.

Miał rację. Jego risotto z sercami spodobało się jurorom. Zresztą jak większość dań. Okazało się, że "podróbek" (jak mówił Joseph "Józek" Seeletso) może być smaczny. Noga powinęła się natomiast Piotrowi Ślusarzowi, który przygotowywał żołądek.

Wiedziałem, że ten żołądek jest twardy, gumowaty - spodziewałem się tego, że znajdę się w dogrywce - mówił Ślusarz po ogłoszeniu werdyktu.

Bartosz Musiałmat. prasowe

Na drugim biegunie znalazł się Bartosz Musiał. Jego nerki na puree zachwyciły sędziów. Szczególnie rozpływał się nad nimi Seelesto, co było dużym wysiłkiem, zważywszy poziom jego polszczyzny.

Nerki były jak pocałunek księżniczki - komentował Józek.

Warto dodać, że Musiał robił je pierwszy raz w życiu.

Ewa Malika Juchnowicz Ewa Malika Juchnowicz mat. prasowe

Eliminacje

Podroby nie złamały uczestników. Pochwały od jury wręcz dodały im energii. Może nawet mieli jej za dużo, bo coraz częściej dochodziło do wyładowań szczególnie na linii Malika-Darek. Główna konkurencja odcinka tylko zaostrzyła ich "płuckowy konflikt". Kucharze mieli 70 min na przygotowanie dania dla wegetarian.

70 min na przygotowanie dania dla bab?! Spokojnie - mówił pewny siebie Bartek Krężel.

Nie wiedział wtedy, że czeka ich mała niespodzianka. Po 30 minutach każdy musiał przesunąć się o jedno stanowisko w prawo i na nim miał kontynuować przygotowywanie dania. Darek gotował na miejscu Maliki.

Co to jest?! - krzyczał głośno i zrobił się cały czerwony Darek. - To jest burdel, wszystko na kupie. Wszedłem do śmietnika i miałem coś z tego ugotować - denerwował się.
No, nieładnie panie Darku - Malika przeszła na pan. - Każdy ma inny styl pracy.

Ewa Wachowiczmat. prasowe

Ewa Wachowicz przy ocenie zasugerowała, żeby kucharze się pogodzili.

Chyba ktoś w tym gronie powinien powiedzieć przepraszam - powiedziała do stojących przed nią Maliki, Darka i Bartka Krężla.
Przez chwilę pomyślałem, że może to o mnie chodzi - powiedział potem Darek.
Czekałam, żeby powiedział przepraszam, wtedy ja też bym go przeprosiła za bałagan - mówiła potem Malika. To ona zaproponowała podanie sobie rąk. Darek się zgodził.

Echa konfliktu słyszalne były potem jeszcze w szatni.

Jestem wykończony fizycznie i psychicznie - mówił Darek. - Cel uświęca środki - dodał tłumacząc się ze swojego porywu złości.
Na tym etapie nasze przyjaźnie są weryfikowane, sabotował mnie. Jury słyszało, jak mówił, że na moim stanowisku jest bałagan - mówiła Malika. - Jeżeli będę musiała zrobić coś, co będzie zagrażało Darkowi, to zrobię to, ale nie w taki sposób jak on.

Jednak mimo spięć, ani danie Darka, ani Maliki, nie uznano za najsłabsze. Po raz kolejny do dogrywki wytypowano Piotra Ogińskiego. Kończył on danie Sylwii, która przygotowała bazę z ciasta francuskiego, bloger postanowił ją wykończyć po azjatycku.

To danie dedykuje Francuzom, mieszkającym w Azji - mówił wesoło Ogiński.

Piotr Ogińskimat. prasowe

Jurorzy nie docenili jego pomysłu. Najostrzej za nominacją do dogrywki dla Ogińskiego lobbował Maciej Nowak, który potem często odwiedzał Piotra przy jego stanowisku. Kucharz nie miał nikomu za złe, że musi startować w 3. konkurencji, może dlatego, że był pewny swojego dania, nawet gdy dostał ostrą reprymendę od sędziów.

Nie są otwarci na nowe smaki - mówił Ogiński za kadrem. - Ciężko być jednak pionierem. Wielcy ludzie mają swoich przeciwników.

Trzecim najsłabszym daniem okazała się potrawa Roberta Świątka. W dogrywce startowali więc on, Piotr Ślusarz i Piotr Ogiński.

Piotr Ślusarz Piotr Ślusarz mat. prasowe

Dogrywka

Przed wybranymi, najsłabszymi, zawodnikami postawiono czarne pudełka. A w nich: mak, figi i pasternak (odmiana pietruszki). Na stworzenie dań z tych składników przy nieograniczonym dostępie do spiżarni zawodnicy mieli 45 minut. Znów jednak pojawiły się scysje pomiędzy kucharzami.

Mówiłem mu wyraźnie, żeby nie brał tej kaczki - powiedział Ślusarz o Ogińskim. - Co za menda jedna.
Wziąłem tę kaczkę, bo zrozumiałem, że mogę - mówił za kadrem Ogiński.

Ślusarz do obowiązkowego zestawu z pudełka dobrał wątróbkę, natomiast Robert Świątek, cukiernik, przygotował deser. Mus z pasternaku, karmelizowane figi z kruszonką z maku.

top chefPolsat

Jury tak komponując zawartość pudełek miało nadzieję dostać wyborne potrawy, tymczasem dostali (aż się prosi, żeby użyć tego zwrotu) figę z makiem, z pasternakiem.

Wasze dania są niejadalne! - mówił, jak zawsze spokojnie, ale ponuro, Wojciech Modest Amaro. - Tu nie ma co oceniać, nie ma, co jeść. Równie dobrze można poprosić przypadkowych ludzi z autobusu, żeby to spróbowali i powiedzą to samo. To jest żenada, żenada na talerzu.
Jak śmiałeś podać taką kaczkę - uniosła się Wachowicz. - Tyle prosiłam, chodziłam i mówiłam: chrupiąca skórka!
Ludzie w Polsce są z reguły mało krytyczni. Jak znajdą coś tak ekstrawaganckiego, to pomyślą, że tak ma być. Ale przecież tak nie może tak być, wprowadzacie ludzi w  błąd - grzmiał Nowak.

Po takiej dozie krytyki nikt nie był pewny swojego dalszego losu.

Zawiodłem sam siebie - mówił smutnie Piotr Ślusarz.

Top ChefScreen z Ipla.tv

Wszystkim trzem kucharzom polecono spakować swoje noże, jest to znak usunięcia z programu. Jednak po chwili Amaro, przewodniczący jury, poprosił kucharzy jeszcze raz do siebie.

Możemy łamać reguły programu, ale nie możemy łamać reguł sztuki kulinarnej. Wasze dania się nawet o sztukę nie otarły. Dlatego zdecydowaliśmy, że wszyscy troje zostajecie i w następnym odcinku jeden z Was odpadnie już w pierwszej konkurencji.

Wynika z tego, że w kolejnym odcinku odpadnie nie jeden, a dwóch kucharzy. Czy jednak warto było przekładać ten "wyrok"? A może sprawiedliwiej było usunąć wszystkich trzech zawodników, jak planowano na początku?