Menadżer Rabczewskiej: Nikt Dorocie nie groził!

Menadżer Dody tłumaczy się z usunięcia wpisu na jej oficjalnej stronie.

Jeszcze kilka dni temu media aż huczały o tragedii jaka spotkała przyjaciela Dody w warszawskim klubie. Przypominany - DOMINIKA DRYGASA POBILI OCHRONIARZE WARSZAWSKIEJ "UTOPII". Doda szybko zareagowała i umieściła na swojej oficjalnej stronie wpis opisujący całą sytuację. Plotek pisał o tym tutaj.

Wpis jednak szybko zniknął. Nie wiadomo także dlaczego. Czyżby Doda się czegoś bała? Wszystkie wątpliwości rozwiewa menadżer Doroty Jarosław Burdek:

Nikt Dorocie nie groził. Zadziałała impulsywnie, bo Dominik Drygas jest jej przyjacielem i nie mogła przejść obojętnie wobec tragedii, która go spotkała. Wiedziała, że jej apel trafi do szerokiego grona odbiorców i być może znajdą się świadkowie zdarzenia, którzy pomogą policji w ujęciu sprawców. Ale po analizie sytuacji podjęliśmy z Dodą decyzję, aby to oświadczenie usunąć z internetu. Nie chcieliśmy wywoływać już większej sensacji - czytamy w "Twoim Imperium".

Rabczewska nie odpuści. Znając jej zawzięcie, zrobi wszystko, aby oprawcy zostali ukarani. Dla dobra sprawy usunęła zatem wpis.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.