Julia Wieniawa od dłuższego czasu rozwija się również w kierunku muzycznym. Jej piosenki coraz częściej stają się radiowymi hitami. "Nic nie muszę" podbijało popularne zestawienia. W pewnym momencie piosenkarka wyruszyła nawet w małą trasę koncertową. Wszyscy zwracali wtedy uwagę, że Julia świetnie odnajduje się na scenie. Teraz Wieniawa przychodzi do fanów z nową piosenką "Sobą tak", w której opowiada o odnalezieniu wewnętrznego spokoju. Podczas promocji singla pojawiły się pewne problemy. Zdenerwowana wokalistka o wszystkim opowiedziała swoim fanom. Okazuje się, że "prześladuje" ją "wielka korporacja".
Piosenkarka nagrała obszerne wideo, w którym wyjaśniła całą sytuację. - Jak wiecie, wydałam utwór "Sobą tak". Naprawdę przeżywam przepiękny czas w swoim życiu. (…) Natomiast są wielkie korporacje, które nie dają innym być sobą i nie dają się cieszyć sukcesem. Być może moja piosenka zostanie za 48h zbanowana na Spotify’u, ponieważ jedna z korporacji, która jest mi nieprzychylna, dała mi claima - zaczęła. Później zaapelowała do fanów. - Wbijajcie, słuchajcie. (…) Pokażmy, że nie boimy się ich i nic nas nie powstrzyma. - mówiła.
Pod nagraniem Wieniawy zaroiło się od komentarzy zdenerwowanych fanów, którzy nie do końca wierzą w historię o "zbanowaniu" piosenki. "A co to za korporacja i jaki ma niby powód blokowania"? "Ty sama promujesz wielką korporację, która produkuje kosmetyki testowane na zwierzętach", "Mamy słuchać twojej piosenki, żeby robiła wyświetlenia, odsłuchy, bo coś źle podpisałaś i teraz masz problem?", "To się nazywa manipulacja odbiorcami" - czytamy.
12 lipca wieczorem przedstawiciele wytwórni opublikowali oświadczenie w tej sprawie. "Julia Wieniawa w 2017 roku podpisała umowę fonograficzną na trzy płyty. Do tej pory wydała tylko jedną. Kontrakt nadal obowiązuje obie strony" - czytamy.
Julia Wieniawa informuje opinię publiczną, że rozwiązała z nami kontrakt, jednak nie jest to prawdą. W kwietniu tego roku piosenkarka podjęła próbę rozwiązania umowy z Kayax Production & Publishing, ale nie wskazała powodu, będącego formalną lub faktyczną podstawą do rozwiązania umowy fonograficznej. Kontrakty fonograficzne nie podlegają wypowiedzeniu na podstawie jednostronnego oświadczenia
- piszą przedstawiciele Kayaxu. W oświadczeniu poinformowano także, że Wieniawa otrzymała od wytwórni propozycję kontaktu managerskiego, który miał dotyczyć jej działań związanych z muzyką. "Niestety, zaproponowane warunki nie spodobały się mamie Julii – pełniącej rolę jej managerki od zleceń influencerskich" - czytamy. Kayax przekazał także, że ze względu na brak podpisania wspomnianej umowy management wytwórni przestał organizować koncerty Wieniawy.
Nie oznacza to jednak, że kontrakt fonograficzny przestał obowiązywać, ponieważ są to dwie osobne umowy. Julię nadal obowiązuje kontrakt na dwie kolejne płyty. Piosenkarka, wydając nowy utwór poza Kayax Production & Publishing, złamała zatem postanowienia umowy, którą sama podpisała
- możemy przeczytać w dalszej części oświadczenia. "Jeżeli chodzi o zablokowanie utworu w jednym z serwisów streamingowych (o którym Julia Wieniawa wspomina, nazywając go 'nieprzychylną korporacją' wielokrotnie podczas promocji nowego singla) - możliwe, że do tego dojdzie, zarówno w tym, jak i pozostałych serwisach. W ich systemach Julia figuruje dalej jako twórca związany z wytwórnią Kayax Production & Publishing" - podsumowali przedstawiciele wytwórni.