Robert Lewandowski pierwszy raz tak szczerze o śmierci ojca: Najbardziej żałuję, że...

Robert Lewandowski w programie Magdy Mołek "W roli głównej" pierwszy raz tak szczerze opowiedział o zmarłym ojcu.

Ojciec Roberta Lewandowskiego zmarł nagle. Piłkarz do tej pory starał się nie poruszać tego tematu, a jeśli już to robił, zawsze był oszczędny w słowach. W programie Magdy Mołek po raz pierwszy aż tak się otworzył

Miałem 16-17 lat. Tata miał problemy z sercem, dopóki się ruszał wszystko było w porządku, potem się zaniedbał, musiał brać leki, ale raz zapomniał i okazało się, że nie ma go z nami.

Krzysztof Lewandowski, judoka, ojciec Roberta Lewandowskiego wspierał syna w jego pasji. Woził go na treningi, zagrzewał do walki o marzenia.

Po jego śmierci szybko musiałem stać się dorosły. Zawsze wiedział, że będę grał za granicą. Mówił, że dlatego dał mi na imię Robert, aby nikt nie mylił mojego imienia. Wielokrotnie żałowałem, że z nim o czymś nie porozmawiałem, że mu czegoś nie powiedziałem. Najbardziej żałuję, że nie zobaczył mojego pierwszego meczu w seniorach i że nie może być na moich meczach na żywo. Mam nadzieję jednak, że patrzy na mnie z góry i mi pomaga w tym wszystkim. Wierzę w to. I wiem, że te spojrzenia z góry są i czuwa nade mną.

Robert Lewandowski przyznał, że to właśnie zmarłemu ojcu dedykuje swoje bramki. Zdradził to już kilka lat temu w wywiadzie z Canal+ i przed dłuższy czas to było jedyne, co można było usłyszeć od piłkarza o jego tacie. Ten trudny temat w rozmowach z mediami poruszyła wcześniej jedynie matka.

Zachorował na nowotwór, kiedy Robert miał 17 lat - wspominała w wywiadzie z "Przeglądem Sportowym Iwona Lewandowska. - Po operacji zabrałam go ze szpitala i wróciliśmy do domu. Mąż źle się czuł, byliśmy zmęczeni. Poszliśmy spać przed 22. Krzysiek zawsze pochrapywał. Obudziłam się w środku nocy, w pokoju była absolutna cisza.Zapaliłam światło, a on był już siny. Zaczęłam krzyczeć... Złapałam za telefon, zadzwoniłam na pogotowie, a oni powolutku zadawali kolejne pytania. Nie rozumiałam co się dzieje. Po prostu wiedzieli, że do martwego nie muszą się spieszyć. Okazało się, że miał wylew. Dobrze, że Roberta nie było w domu. Razem z córką następnego dnia pojechałyśmy na Bielany, czekałyśmy, aż wróci ze szkoły. Tego dnia miał ważny turniej. Wszedł, kazałam mu usiąść. Przyjął to spokojnie: "przeczuwałem to

Krzysztof Lewandowski odszedł w 2006 roku. Choć wówczas to Lewandowski stał się jedynym mężczyzną w rodzinie i to on zaczął wspierać matkę, także finansowo, ona nie przestała otaczać go troską i głęboko w niego wierzyć.

Zobacz wideo

karo

Pobierz darmową aplikację Plotek na telefony z Androidem

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.