26 grudnia do mediów dotarła przykra informacja ze świata filmu. W wieku 16 lat zginął tragicznie Hudson Meek, aktor znany widzom głównie dzięki roli w filmie "Baby Driver". Pomimo sprawnie podejmowanych prób w walce o życie, nie udało się go uratować. Informacja o śmierci została przekazana za pośrednictwem oficjalnych mediów społecznościowych aktora.
Jak poinformował portal Variety, do tragicznego zdarzenia, w skutek którego zmarł Hudson Meek, doszło 19 grudnia o godz. 22:47 w Vestavia Hills w Alabamie, gdzie mieszkał aktor. Według amerykańskiego tygodnika, 16-latek "wypadł z pędzącego pojazdu i doznał poważnych obrażeń na skutek uderzenia w twardą nawierzchnię". Obrażenia, których doznał były na tyle poważne, że nie udało się go uratować. Meek zmarł 21 grudnia w szpitalu. Policja w miejscu, gdzie doszło do zdarzenia, prowadzi śledztwo w celu wyjaśnienia okoliczności tragedii. Informację o śmierci gwiazdy "Baby Driver" przekazała rodzina zmarłego. "Jego 16 lat na tej ziemi były zdecydowanie za krótkie. Osiągnął wiele i wywarł ogromny wpływ na każdego, kogo spotkał" - czytamy w oświadczeniu opublikowanym na Instagramie aktora.
"Szczegóły dotyczące uroczystości upamiętniającej życie Hudsona, która odbędzie się 28 grudnia, a także sposób, w jaki można wnieść wkład w stypendium pamięci Hudsona w Vestavia Hills High School zamiast kwiatów, zostaną podane poniżej" - napisała rodzina zmarłego.
PRZECZYTAJ TEŻ: Znany psychiatra zaniepokojony stanem Britney Spears. "Jak tykająca bomba"
Oprócz roli w filmie "Baby Driver", który zapewnił aktorowi rozwój kariery, Meek zagrał także w "90 minut w Niebie", a także w serialu "Geniusz: Martin Luther King Jr. i Malcolm X". Rodzina zmarłego uhonorowała go kilkoma wspomnieniami. Wynika z nich, że młody aktor miał wiele pasji. "Uwielbiał jazdę na nartach i z łatwością pokonywał najtrudniejsze trasy, których nikt inny w rodzinie nie odważyłby się pokonać", "Jednym z jego ukochanych miejsc było jezioro, gdzie pływał na pontonie i uprawiał wakeboarding" - cytuje CNN.