Tragiczna śmierć wielkiego aktora. Ciało Jacka Chmielnika znaleziono w piwnicy

Jacek Chmielnik zyskał popularność dzięki takim produkcjom, jak "Vabank" oraz "Kingsajz". Fani aktora i jego bliscy przeżyli ogromną stratę, kiedy do mediów wyciekła informacja o jego nagłej śmierci.

Jacka Chmielnika pamiętamy między innymi z "Warto kochać", "Marszałka Piłsudskiego", "Kolorów kochania" czy "Przyjaciół wesołego diabła". Swoją karierę poświęcił światu seriali, filmów, a także teatru. Jego debiut miał miejsce w Teatrze Ateneum. Później występował w Kaliszu, Łodzi, Poznaniu i Krakowie. Aktor skupiał się również na wystąpieniach telewizyjnych. Pewnie zobaczylibyśmy go w wielu projektach, gdyby nie dramatyczny incydent.

Zobacz wideo Kierowca ucieka z miejsca kolizji

Jacek Chmielnik i jego nagłe odejście. Wyznanie córki łamie serce

22 sierpnia 2007 roku doszło do wypadku z udziałem aktora. Chmielnik przebywał na działce w Suchawie. Zszedł do piwnicy, aby naprawić zepsuty hydrofor. Podjął się ryzykownego czynu. Niestety w trakcie konserwacji urządzenia, dotknął zepsuty przewód elektryczny, który doprowadził do zgonu aktora. Został porażony prądem i odszedł w wieku 54 lat. Pochowano go na cmentarzu komunalnym Zarzew w Łodzi. Podczas pogrzebu nie zabrakło najbliższych, a wśród nich syna Igora, który zagrał na skrzypcach nad urną ojca. Po odejściu Chmielnika jego córka opowiadała o nim we wzruszających słowach. - Kiedy tata odszedł jakoś poradziliśmy sobie z tym wspólnie. Mamie było najtrudniej, oni byli w sobie wciąż bardzo zakochani. Mijały lata, a ich małżeństwo nie starzało się wcale. Mama ciągle tatę kocha - wyznała Julia Chmielnik w "Życiu na Gorąco". Jego dawne zdjęcia z teatru znajdziecie w galerii.

Jacek Chmielnik w teatrze
Jacek Chmielnik w teatrze KAPiF.pl

Talent i osobowość Chmielnika był cenione przez wielu. "Miał zdrowy dystans do rzeczywistości"

Więcej na temat aktora dowiadujemy się z wywiadu Jana Machulskiego, znanego aktora i reżysera. - Na planie "Vabanku", w reżyserii mego syna Juliusza, znaliśmy się już jak łyse konie. Julek wiedział, że to świetny chłopak i angażował go do kolejnych filmów. (...) Był mądrym człowiekiem, który miał zdrowy dystans do rzeczywistości. Jeszcze niedawno spotkaliśmy się na wspólnych występach, podczas których śpiewał piosenki z filmu "Vabank II, czyli riposta". Przy każdym spotkaniu rzucaliśmy się sobie w ramiona. Mówił mi: tato - mogliśmy przeczytać swego czasu w "Rzeczpospolitej". 

Więcej o: