Oscary 2017. Na galę weszli "turyści". Nie wiecie, o co chodzi? My też średnio rozumiemy. Torbicka: Spotkanie jak w ZOO

Oscary 2017 nie mogły się obyć bez "spontanicznej", zabawnej sytuacji. Organizatorzy postanowili więc wpuścić na ceremonię zwyczajnych tursytów.

Oscary 2017 nie były kopalnią świetnych żartów prowadzącego i sytuacji nie uratował wcale ten nowatorski pomysł. W pewnym momencie ceremonii do Dolby Theatre weszli zwykli turyści. Jimmy Kimmel zajął się przede wszystkim parą Afroamerykanów, którzy weszli jako pierwsi, robiąc zdjęcia wszystkim naokoło i entuzjastycznie krzycząc.

Brzmi dziwnie? Bo dziwne było. Ryan Gosling podał im rękę, potem Jennifer Aniston podarowała kobiecie swoje okulary przeciwsłoneczne. Miało być zabawnie, a wyszło chyba dość żenująco.

Zaskakująca scena - skomentowała na antenie "Canal +" Grażyna Torbicka. - Spotkanie jak w ogrodzie zoologicznym.

Oscary 2017Oscary 2017 Canal +

Metafora Ameryki, współczesnej Ameryki, przepaść, obcość - dodała Małgorzata Sadowska.

Zarówno Afroamerykanie, Azjaci, jak i "biali" wydawali się onieśmieleni blichtrem i przepychem Oscarów. Jimmy Kimmel zajął się tymi pierwszymi, resztę zostawiając właściwie samym sobie. Internet natychmiast "oszalał" na punkcie Gary'ego z Chicago i jego narzeczonej. Zdjęcia pary z Danzelem Washingtonem szybko obiegły Twitter, ale ulubionym ujęciem internautów stało się to, w którym Ryan Gosling wita się z "turystką".

Fajne? Jakoś nie jesteśmy przekonani.

JM

Zobacz wideo