Frytka o swojej sesji w Playboyu: to prestiż

Mamy wrażenie, że wszyscy piją do Gosi Andrzejewicz.

Marcin Meller musi być w siódmym niebie, bowiem tytuł jego magazynu pojawia się niemal codziennie na ustach Polaków. Tym razem głos zabrała sama Frytka, która na okładce pisma znalazła się aż dwa razy.

Dziś Frykowska (dyplomowana aktorka - tak dla przypomnienia) wspomina sesję tak:

Bardzo ciężko. Za drugim razem miałam taką sytuację, że miałam 38 stopni gorączki. A miałam już podpisaną umowę i nie mogłam już zawieść tych ludzi. Był taki moment, żebym zemdlała. Mdlałam, ale szłam do przodu... Ten zakazany owoc smakuje najlepiej. To jest prestiż. Kwintesencja erotyzmu - mówi gwiazda w rozmowie z wp.tv.

To zaskakujące - Frycia w Playboyu była już dwa razy, a Gosi Andrzejewicz odmówiono. Coś jest nie tak.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.