Artur Boruc podpadł fanatykom religijnym i terrorystom?

Kłopotów Artura Boruca ciąg dalszy. Polski bramkarz jest na językach całej Szkocji.

Jedne problemy się skończyły, kolejne się zaczęły. Artur Boruc dopiero co uporał się z rozwodem, a już ma na głowie kolejne zmartwienia. Odeszła od niego dziewczyna, a fanatycy religijni zaatakowali jego dom. Wrzucili przez okno kamienie do jego salonu.

Ponoć bramkarz dostaje też listy od terrorystów, którzy grożą mu śmiercią. Skąd się bierze taka nienawiść do naszego reprezentanta?

Po co Artur to robi? On musi przestać prowokować, podkręcać, dolewać oliwy do ognia. To jest po prostu głupie. Jeśli w kraju, gdzie są tak silne podziały religijne, dajesz wyraz swojej religijności w postaci prowokacyjnych gestów, musisz liczyć się z konsekwencjami. Musisz wiedzieć, co Cię czeka, kiedy zakładasz koszulkę z papieżem na stadionie Ibrox, gdzie są sami protestanci - "Fakt" cytuje słowa Antonio Carlo, dziennikarza "The Scottish Sun".

Agencja Wyborcza.pl

Artur Boruc na boisku jest dla kibiców Celticu Glasgow wręcz bohaterem. Poza boiskiem jest znienawidzony przez polskie i zagraniczne tabloidy, które wypominają mu rozwód i zdradę. Ostatnio zostawiła go nawet jego kochanka, Sara Mannei. W sumie jej się nie dziwimy. Jednego dnia kamienie przez okno, innego list od terrorystów. Kto by to wytrzymał?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.