Sara May o polskich gwiazdach - to szare myszki

Pseudonim artystyczny Sara May. Mówią o niej "polska Jennifer Lopez". Naprawdę nazywa się Kasia Szczołek. Jaka jest niedoszła dziewczyna Maxa Kolonko? Postanowiliśmy to sprawdzić osobiście. Zapraszamy na wywiad z niepowtarzalną, jedyną, wspaniałą i bezkompromisową Sarą May, która się nie rozbiera (na razie), krytykuje polskie gwiazdy za to, że noszą się jak szare myszki, którą ona sama nigdy nie była (widać) oraz ma liścia we włosach (z naszej winy).
Sara May

Oczywiście nas najbardziej interesowało to, czy Sara May się rozbierze. Odpowiedź brzmi: nie. A szkoda.

Nie rozbiera się, ale za to wie, co na siebie włożyć. I potrafi doradzić innym gwiazdom, które nazywa szarymi myszkami. No ładnie.

Nie każda gwiazda była od początku sławna, piękna i bogata. Jak zaczynała Sara May?

To prawda. Dotarliśmy do osób, które podzieliły się z nami innymi ciekawymi szczegółami z życia Sary May.

Zawsze była bardzo wygadana, spontaniczna i szczera. Taka iskierka. Ale nie można powiedzieć, by była zintegrowana z klasą. Pewnie dlatego, że ciągnęła jednocześnie liceum (LO im. Stefani Sempołowskiej w klasie z wykładowym językiem francuskim) i szkołę muzyczną (grała na fortepianie). Właściwie nikt nie spodziewał się, że ma takie ambicje, by zostac gwiazdą. Owszem, występowała w szkolnych apelach, dużo spiewała w szkolnych toaletach, ale wydawała się mało przebojowa. Praktycznie zero makijażu, skromne ciuchy. Pamiętam tez, że narzekała na swoją figurę - głównie na szerokie biodra. Zawsze dużo szczebiotała. Miała co chwila jakąś śmieszną ripostę na teksty nauczycieli. Przed chwilą wygrzebałam ze starych notatek smieszne teksty z lekcji. Jedna z nich:
Pielęgniarka na BHP - Ważna jest też higiena.
Kasia Szczołek - Oj tam.

Sara May - jedyna taka gwiazda. Jeszcze o niej usłyszymy. Zresztą - obejrzycie ostatni fragment wywiadu.

Więcej o: