Kiedy WAG's spotkają się na ściance... Obie na ciuchy wydają fortunę. Ale stylu nie kupisz! Jedna z nich to udowadnia

Edyta Zając-Rzeźniczak i Jessica Ziółek spotkały się na jednej imprezie. Jedna wyglądała świetnie, druga beznadziejnie.

Partnerki polskich piłkarzy znane są z tego, że niewiele robią w życiu poza bywaniem na imprezach i wydawaniem pieniędzy swoich ukochanych na drogie ciuchy.Rzadko zdarza się, że jakaś sama pracuje na swoje nazwisko. Takim wyjątkiem od reguły jest  Edyta Zając-Rzeźniczak, która od lat jest modelką i odnosi na tym polu spore sukcesy.

Zupełnie inaczej jest w przypadku Jessiki Ziółek, ukochanej Arka Milika, która do tej pory nie jest w stanie odpowiedzieć dziennikarzom na pytanie, kim jest i czym się zajmuje (zobacz: Jessica Ziółek nie wiedziała, że już jest na wizji. Ale WPADKA. "Wags? O to też nie pytajcie").

W środę obie spotkały się na imprezie "Glamour". Mimo że i Edyta, i Jessica wydają na ciuchy sporo kasy, jednej z nich nie udało się zachwycić stylizacją.

<<< ZOBACZ ZDJĘCIA

Zając-Rzeźniczak miała na sobie kombinezon od Violi Piekut, w którym wygladała genialnie. Seksowny, ale nie wulgarny strój podkreślał zgrabną talię i piersi.

Ziółek z kolei zupełnie się nie popisała. W przeciwieństwie do eleganckiej modelki, partnerka Milika jako główny element stroju wybrała wzorzysty płaszcz z Zary z futerkiem i baaaaaardzo drogie dodatki - buty Aquazzura i torebkę Guess. Mimo stylowych dodatków ostatecznie Ziółek wyglądała jak w szlafroku i kapciach.

Jak widać stylu nie da się kupić.

Jim Carrey udzielił niepokojącego wywiadu. Reakcje dziennikarki mówią same za siebie

MT