Kinga Rusin nie wylogowała się z FB i napisała sobie przychylny komentarz? Tłumaczy: Zalała mnie fala hejtu

Kinga Rusin nie wylogowała się z Facebooka i napisała przychylny komentarz pod własnym postem o uchodźcach? Tak twierdzą internauci. Dziennikarka tłumaczy, że została źle zrozumiana, a cała afera to próba odwrócenia uwagi od sedna problemu. "Nie można mówić tego, co się myśli".

Kinga Rusin coraz częściej angażuje się w sprawy polityczne i społeczne. Ostatnio w "Dzień Dobry Wakacje" zaapelowała do mieszkańców naszego kraju, by zmienili swoje podejście do uchodźców. 

Kiedyś myśmy musieli prosić o pomoc i znaleźli się tacy, którzy nas przyjęli. Byliśmy kiedyś uchodźcami. Jakaż pamięć ludzka bywa krótka. Kiedy powstała armia generała Andersa w ZSRR na mocy porozumienia Sikorski-Majski, była szansą na ocalenie i życie. Przeżycie setek tysięcy ludzi zamkniętych w rosyjskich łagrach. Ale żeby ci ludzie z powrotem trafili do Polski, musieli tak naprawdę prawie okrążyć kulę ziemską. Okazuje się że schronienie 100 tys. ludzi znalazło nie gdzie indziej, tylko w Iranie. Byliśmy kiedyś uchodźcami. I nigdy o tym nie zapominajmy - mówiła. 

W sieci zawrzało. Na profilach w mediach społecznościowych dziennikarki pojawiła się fala negatywnych komentarzy. W odpowiedzi na krytykę Rusin opublikowała na swoim Facebooku list, który napisała do niej jedna z fanek. Kobieta zgadza się ze zdaniem Rusin i twierdzi, że imigranci są "o wiele lepsi niż typowy Polak za granicą".

Jeden komentarz pod postem szczególnie przyciągnął uwagę internautów. Autorem komentarza jest Kinga Rusin, ale po treści można wywnioskować, że dziennikarka zapomniała się przelogować... Zresztą zobaczcie sami: 

Kinga RusinKinga Rusin Facebook.com/kingarusin/

Internauci natychmiast zareagowali.

Nikt nie zauważył, że Kinga sama siebie chwali? Zapomniała się przelogować, czy tak lubi sama ze sobą "pogadać"? - komentarzy w podobnym tonie było mnóstwo.

Odpowiedź Kingi Rusin

Sama zainteresowana zabrała głos na Instagramie.

Mój komentarz do mojego własnego postu to był po prostu kolejny list, który dostałam na priv, skopiowałam i opublikowałam jako element dyskusji. Polska hejtem stoi. Niestety...

W rozmowie z Plotek.pl dziennikarka dodaje, że po ostatnich postach na temat imigrantów "zalała ją fala prawicowego hejtu", a afera wywołana przez internautów to odwracanie kota ogonem.

To jest fala zorganizowanego prawicowego hejtu. Historia dotyczy tego, że nie można mówić tego, co się myśli, a nie tego, że nie wylogowałam się z Facebooka.

Screen listu od fanki Rusin zamieściła później na Facebooku. Opatrzyła go własnym komentarzem zaadresowanym do "hejterów".

Do wszystkich kretynów (mówię tylko do tych nienawistników którzy mnie tak, lub gorzej nazwali), hejterów z rzekomej "prawej" strony, którzy nie słuchają słów Prymasa Polski o uchodźcach, wypisują idiotyzmy na moim profilu i są bardzo z siebie zadowoleni! - zaczęła Rusin.
Sami się teraz zaoraliście pokazując, że nie potraficie czytać ze zrozumieniem i max waszej percepcji to tytuł nienawistnego artykułu! W komentarzach do mojego posta, którego treścią jest list Marty z Niemiec ZACYTOWAŁAM, jako głos w dyskusji, kolejny list, który dostałam na priv (ZAŁĄCZAM SCREEN). I TAK zrobiłam to ze swojego konta, tego samego na które dostałam list! Jak łatwo jest wywołać hejt i manipulować debilami (używam tu ich własnych słów), którzy czytają wyłącznie nagłówki nienawistnych prawicowych portali.
Żal. Idźcie przeprosić za to do kościoła, pseudo-katolicy! I poczytajcie nauki Jana Pawła II - spuentowała Rusin.

JT, wj