Znana blogerka miażdży książkę Szostak. "Niespójna, oderwana od rzeczywistości". Lista zarzutów jest długa

Karolina Szostak przeszła jedną z najbardziej spektakularnych metamorfoz w polskim show-biznesie. Fani są jednak rozczarowani. Nie tylko książką dziennikarki.

Karolina Szostak napisała książkę, w której przedstawiła szczegóły swojej diety. Opisała, jakie ćwiczenia wykonywała, by mieć figurę, o której marzyła przez lata, poleciła też swoją dietę pudełkową. Fani wspierają dziennikarkę, jednak rośnie też grono niezadowolonych. Zarzucają oni Szostak, że odeszła z zawodu (póki co nie prowadzi wiadomości sportowych na Polsacie), bo wybrała bywanie na ściankach.

 
Domyślam się, jaka to duma, ale jeśli mam być szczery, to fajniejsza była Pani przedtem :-) A poza tym, co z tego, że jest Pani piękna, skoro opuściła Pani widzów Polsatu i sport już nie jest taki, jak przedtem. Odchudzający się, prędzej czy później wpadają w przesadę i to już nie jest cool... także ja pasuję! - napisał jeden z internautów na Instagramie celebrytki.
Fakt , szkoda że wybrała Pani bycie celebrytka, zawsze jak byłem gdzieś na siatce patrzyłem czy nie lata gdzieś pani z mikrofonem ;) Powodzenia.
Zapewniam, że nie opuściłam widzów :) do zobaczenia - odpisała dziennikarka.

Karolina SzostakKarolina Szostak Instagram.com/ Karolina Szostak/ Screen

Tymczasem książka "Moja metamorfoza" spotkała się z krytyką osób zainteresowanych zdrowym stylem życia. Monika Gabas prowadząca bloga "Dr Lifestyle" skupiła się nie tylko na zawartości merytorycznej, ale i na samym wyglądzie książki.

Lektura poradnika nie zajęła mi dużo czasu, ponieważ z 220 stron zaledwie 55 jest wypełnione treścią - napisała na blogu. - Z uwzględnieniem trzech wywiadów i długiego pasma reklamowego z końca książki (30 stron). Bo chyba mogę nazwać pasmem reklamowym serię 14 zdjęć z lokowaniem różnych produktów i tekstów przedstawiających je w samych superlatywach? Spokojnie, reklam jest więcej. Na pierwszej stronie książki też. Na ostatniej również. Łącznie 17. Plus ulotka marki Soraya, tfu, to znaczy zakładka do książki.

Gabas nie zostawia suchej nitki na okładce (udo tej samej grubości co łydka) oraz na treści. Zwróciła uwagę, że rady Karoliny są po prostu niespójne.

Sugerowana kaloryczność w trzecim tygodniu po zakończeniu głódówki; zgodnie z instrukcją na stronach 40 i 53 dzienna podaż kalorii powinna wynosić 1500 kcal, ale już sto stron później (dokładniej na stronie 147) czytamy o 1400 kcal. Ale kto by się przejmował setką kalorii w tą czy w tą, skoro i tak nie ma tu ani słowa o zapotrzebowaniu energetycznym i indywidualizacji zaleceń.

To nie jedyny przykład:

Moje ulubione dżinsy z Zary; musicie wiedzieć, że Karolina „Nie patrzy na siebie ani na innych przez pryzmat kilogramów. Nie one nas definiują”! Moja droga, być może nie wiedziałaś tego, ale definiują nas dżinsy z Zary o czym czytamy 10 stron później: (Karolina odpowiada na pytanie czy nie boi się efektu jojo) „Już nie, ale czasami śni mi się, że przytyłam, dlatego co kilka dni wkładam moje ukochane dżinsy z Zary i sprawdzam czy wszystko jest tak, jak być powinno”. Uczcijmy to minutą ciszy.

Karolina SzostakKarolina Szostak KAPIF.pl

Kolejny zarzut to oderwanie od rzeczywistości.

Choć autorka bardzo chciałaby pokazać się ze strony dziewczyny z sąsiedztwa, która ma takie same problemy i potrzeby, to jednak ma zupełnie inne możliwości; w trakcie przemiany korzystała z coacha żywieniowego, cateringu dietetycznego, trenera personalnego oraz profesjonalnych zabiegów wyszczuplająco-ujędrniających np. „Redukcję uporczywego tłuszczu w porze lunchu„, którą autorka proponuje wykonać „zamiast kolejnej sukienki albo torebki„

Sięgniecie po dzieło Szostak?

Karolina Szostak: Nigdy nie będę chuda. Do diety zmotywowało ją coś innego. "Czułam, że..."

JM