Liczba zamieszanych w seksaferę rośnie! Były poseł skazany za gwałt także utrzymywał kontakty z agencją modelek

Kim był Jan Bestry w seksaferze?

Okazuje się, że z agencją Joanny B. kontaktowali się także politycy, według doniesień "Super Expressu"  w tym gronie znalazł się także Jan Bestry, były poseł, należący do zasiadającej niegdyś w rządzie Samoobrony.

Skontaktował się z pośrednikiem jednej z obserwowanej przez policję seks agencji.Jak wynika z zeznań, interesował się hostessami do pracy przy promocji w sklepach. Jednak najbardziej wypytywał o wiek i walory wizualne - głównie o wielkość biustu. Otrzymywał więc sporo zdjęć - czytamy w "Super Expressie".

Jan BestryJan Bestry fot. Monika Skolimowska/ Agencja Wyborcza.pl fot. Monika Skolimowska/AG

Rzekomo Bestry miał jednak nie korzystać z usług dziewcząt - wystarczały mu ponoć same ich zdjęcia.

Jeśli chodzi o tego posła, którego pisałam, a rozpoznałem w albumie zdjęć jako Jana Bestrego, to ja z nim raz się spotkałem. Przed naszym spotkaniem rozmawialiśmy telefonicznie (...). Po paru dniach wyszło, że ma jakieś zlecenie dla hostess dla jakiejś promocji w sklepach bodaj przez trzy miesiące. Określił, jakie dziewczyny go interesują, blondynki, duży biust, waga. Pamiętam, że z laptopa wysyłałem mu zdjęcia dziewczyn. Wydaje mi się, że jemu zupełnie nie chodziło o ten interes, a bardziej o zdjęcia dziewczyn, Ja wysyłałem zdjęcia dziewczyn w takim wieku, w którym mogły podjąć pracę. Jak pamiętam od 16 lat. Potem w rozmowie bezpośredniej okazało się, że Bestremu nie chodziło o ten temat, przeszedł do rzeczy, o tym już wyjaśniałem (...). W ciągu kilku di po spotkaniu zadzwoniłem do Mileny (modelka, kontaktowała się z burdelmamami - przyp. "Super Express"), powiedziałem jej dość wulgarnie, żeby sobie darowała z tym facetem kontakty - przytacza zeznania świadka w sprawie Joanny B. "Super Express".

Jen Bestry, z wykształcenia matematyk, w 2005 roku dostał się do Sejmu z listy Samoobrony, został liderem RLN. Niedługo jednak rozwijał swoją karierę polityczną. Niebawem światło dzienne ujrzały niechlubne wydarzenia z przeszłości byłego posła.

Jan Bestry na poniedziałkowej konferencji oświadczył, że padł ofiarą spisku Jan Bestry na poniedziałkowej konferencji oświadczył, że padł ofiarą spisku  Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Wyborcza.pl Fot. Wojciech Olkuśnik / AG

W 2006 roku "Fakty" TVN ujawniły, że Jan Bestry w 1983 roku został skazany za gwałt. Nim rozpoczął swoją karierę polityczną, pracował jako konduktor PKP. Do zdarzenia doszło w 1982 r. w wagonie sypialnym pociągu relacji Szczecin - Poznań. Bestry zgwałcił tam jedną z pasażerek. Jak podaje "Gazeta Wyborcza" (z dn. 27.10.2006) dostał rok i sześć miesięcy więzienia z zawieszeniem na trzy lata za "spowodowanie naruszenia czynności narządów ciała" kobiety.

Po tej aferze w przeszłości Bestrego zaczęły szperać tabloidy. "Super Express" dotarł do informacji, jakoby miał on molestować 12-letnią uczennicę szkoły podstawowej, w której uczył matematyki. Było to w 1985 roku.

Douczał nas wtedy matematyki. Kiedyś, pamiętam, było ciepło, kazał mi zostać po lekcji. Posadził mnie na kolanach i masował dłonią uda wewnątrz, pocałował w usta i powiedział, żebym tego nikomu nie mówiła. Wyszłam ze szkoły cała we łzach. Nigdy nie zapomnę tej twarzy - czytamy wypowiedz jednej z rzekomo molestowanych dziewczynek w "Gazecie Wyborczej" (z dn.27.10.2006). - Twierdzi, że na wycieczce sprawdzał, czy dziewczyny mają majtki. Groził, że jak to komuś powiemy, to nas wyrzuci ze szkoły.

Podobną opinię o Bestrym potwierdziła matka dziewczynki.

Córka była w piątej klasie. Dziecko wpadło do domu z krzykiem. Pobiegłam do szkoły -  mówi matka dziewczynki w "Gazecie Wyborczej" (z dn. 27.10.2006).

Sprawa trafiła oczywiście do władz szkoły.

Przyszły do mnie dwie matki z córkami i powiedziały, że wkłada dziewczynkom ręce pod spódniczki - mówi w "Gazecie Wyborczej" (z dn.27.10.2006) ówczesna dyrektorka szkoły Aleksandra Długopolska. - Zwolniłam go dyscyplinarnie. Nie zgłaszałam sprawy na milicję, myślałam, że taka kara wystarczy.  Dokumenty w szkolnym archiwum mówią jednak, że Bestry odszedł z pracy za porozumieniem stron. - Nie potrafię tego wyjaśnić - mówi Długopolska.

Po ujawnieniu tych oskarżeń Bestry zrzekł się funkcję przewodniczącego Klubu Parlamentarnego RLN. W grudniu tego samego roku wystąpił z klubu i założył koło parlamentarne (od kwietnia 2007 do sierpnia 2007 nazywał się Koło Posłów Bezpartyjnych). Po rozwiązaniu się koła był posłem niezrzeszonym. W 2007, kiedy doszło do przedterminowych wyborów parlamentarnych, w których już nie kandydował.

zuz

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.